Philadelphia 76ers mimo nieobecności Joela Embiida rozpoczęła mecz dokładnie tak, jak powinna: jak faworyt Wschodu walczący z drużyną marzącą o play-offs. Niestety sielanka szybko się skończyła, brak Embiida widoczny był gołym okiem i losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w finałowych akcjach.

Zaczęło się bardzo dobrze. Sixers kontrolowali całą pierwszą kwartę, wygraną 29-21 w dużej mierze dzięki niespodziewanej grze Bobana Marjanovica (11 punktów oraz 7 zbiórek przy 100% skuteczności!). W drugiej odsłonie ławka Heat pokazała swoją wyższość nad ławką rywali i po serii 14-2 goście wyszli na pierwsze prowadzenie. Po kolejnych 5 minutach gry wszystko wróciło do normy i to Sixers schodzili do szatni wygrywając 57-50.

Trzecia kwarta to powtórka z rozrywki – w grze Sixers coś się zacięło i po niespełna 5 minutach gry był już remis po 61. Tym razem jednak nie udało się zgasić Heat, gra do końca kwarty była bardzo zacięta z małą przewagą gości i to mimo 10 punktów Bena Simmonsa w tej części meczu. To trwało do połowy ostatniej ćwiartki, kiedy Sixers ożywieni wejściem T.J. McConnella poderwali się 15-4. Jednak po czasie na żądanie niezmordowany Dwyane Wade, grający po raz ostatni w karierze w Wells Fargo Center, poprowadził swój zespół do serii 9-2 i o losach spotkania musiała rozstrzygnąć nerwowa końcówka. Kluczową akcję wykonał J.J. Redick, który na 64 sekundy przed syreną trafił za trzy, samemu wypracowując sobie pozycję. Sixers wyszli na 4-punktowe prowadzenie, którego już nie oddali.

Po stronie gospodarzy najlepiej wypadli Harris (23 punkty, 11 zbiórek), Simmons (21 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty), Marjanovic (19 punktów, 12 zbiórek) i Redick (13 punktów, 6 zbiórek). Meczu do udanych nie zaliczy Butler, który wprawdzie zdobył 18 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst, ale pudłował na potęgę łatwe rzuty i zmarnował kilka akcji stratami lub nieprzemyślanymi decyzjami. Poza McConnellem (6 punktów, 5 asyst, 3 przechwyty w 11 minut gry!) fatalnie wypadła ławka Sixers, jeszcze gorsza była skuteczność całego zespołu za trzy: tylko 7 z 26 rzutów było celnych. Wśród pokonanych wyróżnił się Wade, rzucając z ławki 19 punktów, czyli o 7 więcej niż rezerwowi gospodarzy razem wzięci.