Nie udała się ekipie z Philadelphi wycieczka na Florydę, po przegranej z ekipą Magic w Orlando, Sixers przegrali z Miami Heat.

Dla kogoś, kto ogląda Sixers mecz był dosyć przewidywalny, ten sam styl, te same zmiany, te same błędy. Ciężko opisywać, grę Szóstek, gdyż mam wrażenie jakbym pisał wciąż o tym samym meczu.

Emocji dostarczyła nam końcówka, gdzie przy “wygranym meczu” Joel Embiid czekając na faul (chwilę wcześniej okazji do zdobycia łatwych punktów i przypieczętowania wygranej nie wykorzystał Harris pudłując wsad po świetnym podaniu od Burkea), będąc potrojonym stracił piłkę co zaowocowało celną trójką w wykonaniu Tylera Herro i jednopunktowym prowadzeniem. W następnej kolejności mamy ponowną stratę Joela ( chociaż w mojej ocenie mając na boisku Burke’a czy Richardsona bezsensem było podanie w środek do centra gdzie zaraz był potrojony) i tylko jeden celny osobisty Butlera. Do dogrywki doprowadziła dobitka Simmonsa po niecelnym drugim rzucie faulowanego chwilę wcześniej Richardsona.

W dogrywce mamy już wyrównaną grę, a o wygranej Heat zdecydowały rzuty osobiste po dyskusyjnym w mojej ocenie faulu Horforda na Jimmym Butlerze, jednak co by nie pisać to ta porażka nie powinna się zdarzyć.

W ekipie z Philadelphi najlepsze spotkanie pomimo wielkiego błędu rozegrał Joel Embiid, jego gra i jego punkty w wielu momentach utrzymywały Sixers w grze. Zdobył on w całym spotkaniu 35 pkt i 11 zb. Kolejną osobą, która w mojej opinii zasługuje na wyróżnienie (i na minuty!!) jest Trey Burke. W tym meczu zdobył 11 punktów i 4 as. (5/9 FG) i swoim wejściem w drugiej połowie poderwał Sixers do walki. Pozostając przy temacie Treya Burkeya to Brown dał mu dzisiaj wyjątkowo długo pograć bo ten na boisku spędził 22 minuty grając przez całą 4 kwartę i niemal całą dogrywkę. Z tego co udało mi się zaobserwować to gra Sixers wygląda zdecydowanie lepiej z nim w roli rozgrywającego niż gdy ofensywą dowodzi Ben. Zdecydowanie lepiej też współpracuje on na boisku z Embiidem, niż czyni to Simmons. Po raz kolejny statystyka +/- przemawia na korzyść Treya, w tym meczu Simmons -12, a Burke +13. W żadnym wypadku nie twierdzę, że  jest on lepszym graczem i Ben powinien wylądować na ławie, ale może powinno to dać do myślenia trenerowi i skłonić go do wprowadzenia pewnych zmian w ustawieniu, a już na pewno do dania szansy temu chłopakowi.

Wśród gospodarzy prym wiedli Jimmy Butler ( 25 pkt., 9 zb. i 9 as.),  Goran Dragic (19 pkt. i 7as.), , a po 16 pkt. dołożyli Duncan Robinson (4/4 za trzy) oraz Tyler Herro ( 4/8 za trzy).

Sytuacja Sixers po tych dwóch porażkach zaczyna wyglądć coraz mniej kolorowo, w tej chwili są dopiero na 5 pozycji w konferencji, a najbliższe 5 meczów grają z depczącą im po piętach Indianą, Rockets, Thunder, Celtics oraz Mavericks, więc gołym okiem widać, że łatwo nie będzie.