Kings

Philadelphia 76ers wygrała już 15 mecz w sezonie – to dokładnie tyle, ile Sixers.pl prognozowało przed rozpoczęciem rozgrywek, a o wiele więcej, niż zakładała większość specjalistów od NBA. Pierwsza połowa nie zakładała takiego wyniku. To Kings dominowali, rzucając w drugiej kwarcie aż 42 oczka. Zmiana połów przyniosła jednak zmianę gry Sixers, którzy w trzeciej kwarcie mieli serię 20-5 i po trójce Thompsona wyszli na prowadzenie 81-80. Na niecałą minutę przed końcem zachowali bezpieczne prowadzanie dzięki wsadowi Noela i dwóm rzutom wolnym Smitha.

Sixers zagrali bardzo zespołowo, aż dziesięciu zawodników rzucało punkty, a siedmiu z nich dwucyfrową liczbę. Wychodzący z powrotem z ławki Ish Smith powoli staje się specjalistą od asyst (dziewięć w 24 minuty gry), a Thomas Robinson specjalistą od zbiórek (jedenaście w 20 minut gry). Nerlens Noel przerwał swoją serię przechwytów kończąc na jednym, ale zagrał znowu dobre spotkanie zdobywając 16 punktów, 12 zbiórek i 4 asysty. Glen Robinson III dalej czeka na swój debiut w nowym uniformie. Najlepszym punktującym był Robert Covington (24 punkty – 6/12 za trzy). Po drugiej stronie niesamowite spotkanie zagrał DeMarcus Cousins (39 punktów, 24 zbiórki), którego nie potrafił zatrzymać żaden filadelfijczyk.