Sixers – Knicks 115:106

Pod nieobecność Joela i Bena, do zwycięstwa nad czerwoną latarnią ligi poprowadził nas Tobias Harris zdobywca 34 punktów. Spotkanie kompletnie bez historii, bo gospodarze prowadzili od pierwszej do ostatniej minuty, mając oczywiście jednak gorsze momenty, przez co nie byli w stanie utrzymać wysokiej przewagi i chociaż raz w tym sezonie rozgromić rywali. Mało tego, trzecia kwarta padła nawet łupem gości, a ostatnią wygraliśmy jednym oczkiem.

Przyjemność z oglądania drużyny z Philladelphii wyparowała chyba bezpowrotnie w tym sezonie…

Tobias Harris – 24pkt, 7zb, 7as;

Shake Milton – 19pkt, 3zb, 4as;

Al Horford – 15pkt, 7zb, 9as;

Josh Richardson – 11pkt, 7zb, 3as.

3 myśli na temat “Sixers – Knicks 115:106

  • 28 lutego 2020 o 07:52
    Permalink

    Akurat dla mnie ten mecz był przyjemny dla oka, w 1Q Harris w killer mode, w całym meczu świetnie Milton, a Randle też wszedł na kosmiczny poziom. W 3Q rzeczywiście zrobiło się niebezpieczne, ale trzeba przyznać, że Knicks jakimś cudem wszystko wpadało, w tym 6 kolejnych trójek. Ale Harris pociągnął zespół i fajnie go było (w końcu) zobaczyć w tej roli.

    Odpowiedz
  • 28 lutego 2020 o 09:13
    Permalink

    W pełni się zgadzam. Gdyby jeszcze tylko Toby grał z takim zaangażowaniem bardziej regularnie i przeciw zespołom z góry tabeli… Cieszy ostatnia dyspozycja Shake’a – oby zdołał utrzymać formę, bo może być znaczącym (choć kompletnie nieoczekiwanym) wzmocnieniem.

    Odpowiedz
  • 28 lutego 2020 o 09:18
    Permalink

    Czyli autor ma przyjemność z oglądania tylko 40 pkt blowout ów? Pogratulować gustu.

    BB po raz kolejny gdy ma choć dzień czasu ustawia dobrze zespół. Harris i Horford blisko td, Milton też kolejny dobry mecz. Zdecydowanie potrzebujemy jeszcze lepszej formy JRicha. Tak czy inaczej dobrze, że H&H mamy na długich kontraktach.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *