Robinson III zagubiony w Sixers, Burks już się odnalazł?

Glenn Robinson III wyraźnie nie może odnaleźć się po transferze do Philadelphii 76ers. Liczba minut spędzonych na parkiecie zmalała mu o ponad połowę, co za tym idzie statystyki indywidualne Robinsona III zmniejszyły się z 12.9 ppg i 4.7 rpg do 6.0 ppg i 1.8 rpg.

Co ciekawsze, przed przeprowadzką zawodnik trafił przynajmniej jedną trójkę dla Warriors w 12 kolejnych meczach (w siedmiu z nich więcej, niż jedną). W pierwszych sześciu meczach dla Sixers chybił wszystkie 9 prób zza łuku.

Nawet kiedy Golden State grało w Philly, pokazałem na co mnie stać. Więc mieć możliwość grania regularnych minut, dobrze wypadać i… To najgorsze w przejściu tutaj, bo nasza dwójka grała najlepszy basket w naszych karierach i oczekiwaliśmy dobrych pieniędzy po sezonie. Mam rodzinę na utrzymaniu, więc myślę też o tych sprawach. To wszystko ma znaczenie, więc gdy przychodzisz tu i nikt tak naprawdę nie wyjaśnia ci jaka będzie twoja nowa rola, albo o co chodziło w tym transferze – bo to nie wymiana w wyniku której trafiasz do zespołu i masz od razu wpływ na wyniki – to jest inaczej. Ten zespół ma pełno utalentowanych skrzydłowych, którzy umieją grać, więc naprawdę nie rozumiem po co to się stało. Ale to jest biznes, musisz sobie z tym poradzić i na parkiecie dawać z siebie wszystko, co najlepsze każdego wieczoru.

Po wielu latach tułaczki i szukania swojej szansy, Robinson III znalazł ją właśnie z Warriors. Zdziesiątkowani przez kontuzje, dali mu miejsce w pierwszej piątce i najlepsze w karierze, 31.6 minuty gry. Koszykarz nie był zadowolony z bilansu kalifornijskiego klubu, cieszy się, że Sixers będą grali w play-offs, ale to w Warriors dostał możliwość pokazania się i walki o dobry kontrakt latem. Niestety w NBA wszystko potrafi zmienić się z dnia na dzień.

Podobnie może czuć się Alec Burks, który trafił do Philadelphii wraz z Robinsonem III. Liczba jego minut stopniała z 29 do niespełna 20, a średnia punktowa obniżyła się z 16.1 ppg do 9.8 ppg. Jednak Burks dostaje więcej czasu na parkiecie, zna swoją rolę i jest lepiej wykorzystywany. Przeciwko Nets dostał 30 minut i odwdzięczył się 19 punktami, a w meczu z Cavaliers był jedynym zawodnikiem poza Miltonem i O’Quinnem, na którego nie można było narzekać (13 punktów w 17 minut).

Odkąd do nas przyszedł mam wrażenie, że mamy zawodnika, który umie wykreować własny rzut. Może iść po zasłonie albo zrobić krok w tył za linią rzutów za trzy i nie boi się rzucać. Tego potrzebujemy – chwali go Joel Embiid.

Miejmy nadzieję, że obaj zawodnicy pod nieobecność Simmonsa i Embiida dostaną szansę na udowodnienie swojej wartości, a Robinson III wpadnie w rytm i jego przygoda z Sixers nie skończy się tak, jak ostatnio. Trener Brett Brown zdążył już zdementować informację, że nie przedstawił mu jego roli w Philadelphii.