Sixers – Lakers 107:120

Nie udało się postawić drugiej drużynie z Los Angeles. O ile pierwsza kwarta była świetna i Sixers wygrali ją 35 do 28, to im dalej w las, tym gorzej. Druga i trzecia kwarta to dominacja Lakers, w których prym wiódł wypoczęty Davis. Przed ostatnią kwartą mieliśmy do odrobienia 16 punktów. Udało się odrobić tylko 3. Z niezłej strony pokazał się Robinson III, na świetnej skuteczności 10/15 z gry zdobył 25 punktów. Trafił 3 trójki, które były premierowe od czasu transferu.

Kalendarz nie rozpieszcza. Zostajemy w Kalifornii żeby zagrać mecz z Kings. Forma wyjazdowa, połączona z kontuzjami i ciężkimi meczami nie zapowiada poprawy bilansu. Skoro w pełnym składzie gramy słabo na obcych parkietach, czemu teraz bez Embiida i Simmonsa mielibyśmy pokonywać Lakers czy Clippers? Ten sezon to ciągła sinusoida gry Sixers, z pewnością nie tak wyobrażaliśmy sobie ten rok…