Sixers – Nets 117:111

Po zaciętym meczu Philadelphia 76ers pokonuje na wyjeździe Brooklyn Nets. Bohaterem spotkania był zdecydowanie Ben Simmons, który rozegrał najprawdopodobniej najlepszy mecz w karierze. Cóż, bez Embiida to pod Bena układany jest zespół, więc gra on tak, jak lubi. I za to właśnie został ostatnio wynagrodzony nagrodą Gracza Tygodnia.

Q1: Martin Luther King Day = mecze NBA można obejrzeć o ludzkiej porze 😉 W wyjściowej piątce tym razem oglądamy Matisse’a Thybulle, który od początku daje się we znaki walecznym Nets. Szybkie dwie trójki Harrisa, Simmons grający bardziej jak PF i obejmujemy szybko dwuposiadaniowe prowadzenie. Ładnie defensywnie zaczęły obie ekipy, idealny mecz dla krytyków obrony nowoczesnej NBA. Chłopaki chyba zapomnieli, że w głosowaniu fanów do ASG (OSTATNI DZIEŃ) liczy się ofensywa… Brooklyn oczywiście nie odpuszcza i po chwili odrabiają straty, ale… Trójka O’Quinna przywraca nas na prowadzenie. Simmons gra już więcej z piłką, fajnie się patrzy na jego współpracę z kolegami. Alley-oop od Horforda, alley-oop do Harrisa, pick’n’roll z Korkmazem… Ofensywnie się zaczęło robić, mogłem nie wspominać o ASG, się chłopaki zmotywowali! Simmons z boiska, Netsom lżej – obejmują trzypunktowe prowadzenie na koniec kwarty. 29:32.

Q2: 3:12 w plecy na starcie kwarty… Brown bierze czas. Słabo to wygląda. Jakoś to się zbiegło z wejściem Boldena na boisko, tak tylko mówię. Claxton (znacie?) zamiata nam tablice i trafia trójkę, też tylko mówię. Za to Luwawu-Cabarrot ma 9 punktów, czemu u nas tak nie mógł? Gra Sixers się nie poprawia, cały czas w okolicach 10 punktów straty, a z meczu zrobił się w tej kwarcie festiwal trójek. Trochę nadganiamy, w czym pomógł buldog Thybulle, ale w okolicach trzech minut do końca zabrakło jedynie muzyczki z Benny’ego Hilla, niezła parodia koszykówki z obu stron. Jednak systematycznie odrabiamy straty i po trójce Scotta dochodzimy Nets na dwa punkty! W drodze do obrony po tym trafieniu Scott był po prostu Scottem – stanął po stronie Thybulle’a w rodzącej się sprzeczce z Princem. Mieliśmy na koniec szansę wyrównać, Tisse faulowany był przy próbie za trzy, ale trafił tylko jednego wolnego… Do przerwy 64:68 dla gospodarzy. Aha, Bolden gra koszmarnie. Tak jakby ktoś zastanawiał się dlaczego nie błyszczy w tym sezonie nawet w G-League.

Q3: No i znów zaczęli uciekać, już 9 punktów w plecy po trójce Joe Harrisa. Ten facet ma przepiękną mechanikę rzutu, pozazdrościć zawodnika. Nas w grze utrzymuje Simmons, który jest najbardziej aktywnym zawodnikiem Szóstek. Czas mija, a Simmons cały czas zachwyca swoją grą dzisiaj. Jest niebywale efektywny, chyba jedno pudło dotychczas, a przewodzi Sixers w punktach! Czy to Allen, czy to Claxton – i tak kończy przy nich pod koszem. I to od świetnego wsadu Simmonsa rozpoczyna się odrabianie strat na koniec kwarty! Świetny zryw naszych i na sam koniec mamy wolne Simmonsa po niezbyt ładnym faulu Claxtona, które redukują stratę do jednego punktu! Można rzec niezbyt ładnie… Karma. Upadając na parkiet po sfaulowaniu Bena center Nets bardzo niebezpiecznie wylądował na barku i twarzy. Na szczęście nic mu się nie stało. 90:91 dla Nets, emocje!

Q4: Sky-hook Simmonsa, wsad po kontrze Thybulle, trójka Neto i mamy 6 punktów przewagi! CO ZA EMOCJE!!! Simmons i Thybulle są naładowani jak nigdy, Ben rozgrywa chyba najlepsze spotkanie w karierze. Trudno opisać to co się dzieje. Przechwyt za przechwytem, pudło za pudłem. Kolejny przechwyt Tisse, ten chłopak jest po prostu niesamowity. Jego obrona 1-na-1 to poezja, a ma dopiero 22 lata! Para Ben & Tisse ma 9 przechwytów… Niestety jednak indolencja strzelecka naszych zawodników daje Nets szansę na odrabianie strat i nasza przewaga topnieje do jednego punktu na dwie minuty przed końcem. Horford rzutem za trzy powiększa przewagę, a akcja rozpoczęła się od… A jakże, przechwytu. Niecała minuta do końca, Sixers wymieniają się piłką tak szybko, jakby parzyła, a wielki moment znów ma Korkmaz! Trójka trafiona, 23 sekundy do końca i 5 punktów przewagi. Dowieziemy to, co? Oj, błyskawiczna trójka Dinwiddiego… Nerwówka. Faule, faule, stresik, ale zwycięstwo dowiezione. Nie mylili się Sixers w końcówce z linii rzutów wolnych i mecz kończy się rezultatem 117:111!

 

Statystyki:

  • Ben Simmons – 34 punkty, 12 zbiórek, 12 asyst, 5 przechwytów, 2 bloki, 12/14 FG, 10/14 FT;
  • Al Horford – 19 punktów, 6 zbiórek, 2 bloki;
  • Tobias Harris – 15 punktów i 6 zbiórek;
  • Josh Richardson – 15 punktów i 4 asysty;
  • Furkan Korkmaz – 10 punktów i 3 asysty;
  • Mike Scott – 8 punktów i 8 zbiórek (5 ofensywnych!);
  • Matisse Thybulle – 3 punkty, 4 zbiórki, 3 asysty, 4 przechwyty i blok.