Sixers – Pistons 114:110

12 wygrana Sixers stała się faktem za sprawą zwycięstwa jakie zawodnicy Szóstek wywalczyli po ciężkim meczu w Detroit. Wydawało się, że dla rozpędzonych Sixers, dodatkowo zbudowanych dwiema wygranymi z rzędu nad Boston Celtics, będzie to szybka i bezbolesna przeprawa. Tym bardziej, że Joel Embiid ostatecznie zagrał, a po stronie gospodarzy zabrakło Blake Griffina.

Oglądając już pierwszą kwartę odniosłem wrażenie jakbym patrzył na pojedynek bokserski, w której faworyt idzie na wymianę chcąc szybko zakończyć walkę, jednak przeciwnik nie tylko skutecznie się broni, ale świetnie w tej wymianie się odnajduje i zadaje mocne ciosy faworytowi. Podobnie było w meczu, Sixers zaczęli agresywnie, jakby chcieli szybko uciec na bezpieczna przewagę i dowieźć wygraną do końca, jednak Pistons potrafili się bronić, a w ataku sami zaczęli trafiać, co wytrąciło gości z rytmu. Pierwsza kwarta zakończyła się wygraną gospodarzy 31-28.

W kolejnej odsłonie ciężko było doszukiwać się rzemiosła koszykarskiego w najlepszym wydaniu, jednak na brak walki nie można było narzekać, a  podarte spodenki Howarda są tylko tego dowodem. Początkowo dzięki punktom Seku Domboyoui, Wayne Ellingtona i Svi Mykhailiuka skuteczniejsi jednak byli gospodarze, których przewaga sięgnęła w pewnym momencie 10 punktów. Sixers szybko jednak wzięli się za odrabianie strat, trafiał Embiid, który w drugiej kwarcie rzucił 13 pkt, a Harris i Simmons dorzucili po 6. W końcówce przebudził się Milton, który rzucił 5 punktów z rzędu i gdyby nie trafienie Beya równo z syreną, to na tablicy widniałby remis. Kwarta ostatecznie zakończyła się wynikiem 63-61 dla Pistons.

W drugiej połowie dobra gra Embiida i twarda obrona całego zespołu, a w szczególności Bena Simmonsa, pozwoliła odzyskać kontrolę nad meczem, jednak Pistons cały czas deptali Szóstkom po piętach. Kluczowe akcje rozegrały się na ok 1.30 minuty do końca, kiedy to przewaga Sixers wynosiła zaledwie 4 pkt. Dwie kluczowe akcje  w obronie rozegrał Embiid, który pierw złapał na faul ofensywny Josha Jacksona, a w kolejnej akcji popisał się pięknym blokiem na tym samym zawodniku. Na 31 sekund do końca na linii rzutów wolnych stanął faulowany Simmons, który trafiając jednego osobistego powiększył przewagę swojej drużyny do 5 oczek. W kolejnej akcji zaskoczył Grant trafiając szybko za 3 punkty, a chwilę później celowo faulował Bena posyłając go ponownie na linię rzutów wolnych. W takich momentach zawodnik stając w tym miejscu może zatrzeć albo błędy, które popełnił, albo swój cały pozytywny wkład. Ben w tym meczu grał bardzo dobrze, więc chybione wolne byłyby wielką plamą na jego dobrej grze. Stanął on na wysokości zadania i trafił oba. Po odpowiedzi Wrighta, wygraną Sixers przypieczętował Joel Embbid trafiając dwa rzuty osobiste, zdobywając tym samym swój 32 i 33 punkt. 

Najlepsze zawody rozegrał nie kto inny jak Joel Embiid, który do wspomnianych 33 punktów dołożył 14 zbiórek i 2 bloki. Ben Simmons natomiast dorzucił 20 punktów (10/12 FT), 9 zbiórek i 7 asyst, a Harris dołożył 17 oczek (3/5 za trzy punkty). Seth Curry pomimo, że ani razu nie trafił za 3 punkty, to zaliczył solidne 14 punktów.

Po stronie gospodarzy brylował Wayne Ellington, zdobywca 17 punktów (4/6 za trzy punkty) i Svi Mykhailiuk, który zapisał na swoim koncie 15 punktów ( 3/4 za trzy).

Trzymając się terminologii bokserskiej, śmiało mogę powiedzieć, że Sixers nie zaliczyli szybkiego knockoutu, a stoczyli ciężki 12 rundowy pojedynek zakończony zasłużoną wygraną na punkty.

12 myśli na temat “Sixers – Pistons 114:110

  • 23 stycznia 2021 o 21:04
    Permalink

    Występ Embiida jest niepewny. Problemy z plecami

    Odpowiedz
  • 24 stycznia 2021 o 01:07
    Permalink

    Z JoJo czy bez, ten zespół ma wystarczająco dużo talentu by bez problemów pokonać ostatnią drużynę w konferencji

    Odpowiedz
  • 24 stycznia 2021 o 10:02
    Permalink

    To nie jest tak, że jesteśmy najlepsi czy gramy tak, że szczęka opada ale jest mega duży progres w porównaniu do poprzedniego sezonu. Dla mnie to wystarczy żeby się jarać :) Embiid i póki co Harris – duży proges. Mam wrażenie, że Joel jest bardziej dynamiczny w tym sezonie, rzuty mu siedzą, nie porównywałem statystyk ale wygląda jakby popełniał mniej głupich błędów – oby tak dalej. Curry gra zaskakująco dobrze, oglądam głównie mecze Philly także nie za dużo go oglądałem w poprzednich sezonach ale wygląda jakby był w życiowej formie. S5 jest solidne. Na ławce mamy w mojej ocenie przerewelacyjnego Miltona – gość ma taką łatwość do zdobywania punktów, w szczególności piękne ma floeterki. Howard czesze zbiórki w pomalowanym jak rasowy kot, choć popełnia mega dużo błędów i zbiera faule jak krasnoludki grzyby. Korkmaz dla mnie zawsze był cieniakiem ale czasami rzuca jak Reggie Miller. Z Maxeya będą ludzie, często pokazuje się z dobrej strony. Matisse wiadomo w indywidualnej obronie jest przekotem, jakby miał pięciometrowe łapska, choć w ataku słabo, boi się podejmować decyzje, i pewnie nie wskoczy w tym względzie na zbyt wysoki poziom. Podsumowując ławka wygląda obiecująco i generalnie sezon długi, możemy pójść do góry alb o w dół albo do góry, do góry i na końcu w dół ale jeszcze inaczej ale obserwuję ten sezon z banankiem na twarzy jako wierny kibic Philadelphia 76ers!!!

    Odpowiedz
  • 24 stycznia 2021 o 10:56
    Permalink

    W pełnym składzie męczyliśmy się z osłabionymi Pistons ale narzekać nie będę. Zwycięstwo na wyjeździe jest zawsze istotne.
    Ogromnym atutem w przeciwieństwie do poprzednich sezonów jest na pewno to ze potrafimy na bierząco zareagować na trudne sytuacje na boisku.

    Za Browna ten mecz byśmy przegrali.

    Jest jeszcze wiele do poprawy ale gramy lepiej a Jojo ma najlepszy sezon w karierze.

    Najważniejsze mecze jeszcze przed nami ale na razie wyglądamy jak jeden z faworytów na wschodzie jeśli wszyscy będą zdrowi
    Proszę tylko o więcej Maxeya a mniej Korkmaza

    Odpowiedz
  • 24 stycznia 2021 o 11:17
    Permalink

    Proszę towarzystwa pamiętać, że grali b2b. Nie wymagajmy eksplozji energii w każdym meczu. Grają mądrze i solidnie, a Embiid idzie po gracza tygodnia/miesiąca. Jak poprzednik jaram się grą naszych w tym sezonie :)

    Odpowiedz
  • 25 stycznia 2021 o 09:23
    Permalink

    A tak na marginesie – RoCo w Portland gra taką padakę, że głowa mała. 28% za 3, 30% z gry. Dziś w nocy 1/7, a przeciw Atlancie dwa mecze temu – 1/13.

    Odpowiedz
  • 25 stycznia 2021 o 21:51
    Permalink

    Mamy 5 tydzień i już dwójka naszych zawodników zgarnęła player of the week. Musimy w tym sezonie dokonać wielkich rzeczy… liczę na to że ta machina nie padnie w playoffach. Wierzę, że przy odrobinie szczęścia i pełnym zdrowiu jesteśmy w stanie zgarnąć miśka w tym sezonie.

    Odpowiedz
  • 25 stycznia 2021 o 22:31
    Permalink

    Myślę że mamy realne szanse dojść daleko zwłaszcza że rywale mają swoje problemy. Heat, Nets i Raptors grają poniżej oczekiwań. Bucks i Celtics mają gorsze ławki rezerwowych w porównaniu z poprzednim sezonem. My wręcz przeciwnie.

    Odpowiedz
  • 26 stycznia 2021 o 00:09
    Permalink

    tylko oby klątwa Doc’a się w Play-offach nie włączyła

    wolę powtórke z Bostonu niż z Clippers :)

    Odpowiedz
  • 26 stycznia 2021 o 00:21
    Permalink

    Do play-off jeszcze długa droga ale możemy być optymistami po tym co do tej pory oglądaliśmy. Embiid dzisiaj nie gra. To oczywiście odpoczynek przed pojedynkiem z Lakers ale jak Jojo myśli o MVP to opuszczanie spotkań może zmniejszyć jego szansę na to trofeum którego Phila nie widziała od czasów AI

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *