Sixers – Raptors 114:123

Sixers przegrali 14 kolejne spotkanie przeciwko Toronto Raptors, co jest obecnie najdłuższą tego typu serią w lidze. Tymczasem pierwsza połowa wcale tego nie zapowiadała – gra była wyrównana, a mecz zacięty. Dopiero w samej końcówce drugiej kwarty i w całej trzeciej Raptors zaczęli przejmować inicjatywę. W trzeciej kwarcie zdołali rzucić aż 38 punktów, w czym duża zasługa seryjnie trafiających Lowry’ego i DeRozana. Pod koniec tej ćwiartki goście prowadzili już 19 punktami i chociaż w finałowej kwarcie Sixers zdołali odrobić straty do 5 punktów, to jednak zwycięstwo było poza ich zasięgiem.

Najlepiej wśród pokonanych zaprezentował się Robert Covington, który do rekordowych w sezonie 26 punktów, dołożył 12 zbiórek i 2 asysty. Jahlil Okafor dodał 17 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty i 2 bloki. Okafor grał na pozycji centra, podczas gdy Embiid wystąpił obok niego jako silny skrzydłowy. Eksperyment z dwoma wieżami jednak niezbyt się udał – mimo kilku ładnych akcji razem, brakowało miejsca pod koszem dla dwóch centrów, którzy często nie wiedzieli jak i gdzie się ustawić. Indywidualnie Embiid (9 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst, 2 bloki) wyszedł na tym gorzej – był o wiele mniej widoczny i aktywny, oddał najmniej w sezonie 6 rzutów i po raz pierwszy w karierze nie zdobył dwucyfrowej liczby punktów. Trener Brown zapowiada już kolejne zmiany: wraz z powrotem Nerlensa Noela, na pozycję niskiego skrzydłowego ma być niemal na stałe przesunięty Dario Saric.