Mecz 1: Sixers – Wizards 125:118

Rozpoczęcie serii dla Sixers choć nie obyło się bez emocji ;)

Rozpoczęliśmy mocno systematycznie budując przewagę. Embiid, Simmons, Harris… Gwiazdy robiły to, co robić miały. Gdy jednak nasz kandydat do MVP zaczął mieć problem z faulami a na boisku zaczęli pojawiać się rezerwowi – Wizards szybko zaczęli odrabiać straty.

Korkmaz? Pudło. Curry? Pudło. Ech, cholera. Nie siedziało nam po mocnym początku. Wszystkim poza Tobiasem Harrisem, który za punkt honoru wziął sobie by w pojedynkę dostarczać potrzebnych Sixers punktów, których z powodu foul trouble dać nam nie mógł Joel Embiid. Przy okazji Ben Simmons kreując grę kolegom i błyszcząc w defensywie tradycyjnie robił wszystkie te rzeczy, które dla niedzielnego fana koszykówki nic nie znaczą jeśli gracz nie zdobywa punktów. Cóż, my to i tak doceniamy, prawda?

Harris rozkręcił się jak szaleniec i dobił do 28 punktów na koniec połowy, co jest jego najlepszym wynikiem w historii nie tylko PO, ale również jeśli wliczyć mecze sezonu regularnego. Mimo to rozpędzeni ofensywnie Wizards do przerwy prowadzili 61:60.

Druga połowa to przebudzenie Curry’ego i Embiida oraz nieskuteczność Harrisa który dodał od siebie “tylko” 9 punktów. Historia jednak wciąż się powtarzała – Sixers zdejmując starterów szybko żegnali się z prowadzeniem… Nie dotrzymał swojego słowa coach Doc który zarzekał się, że choć chce jak najwięcej minut grać pierwszą piątką, to w PO nie ma powodu wystawiać piątek w których nie ma ani jednego gracza z trójki Joel-Ben-Tobi. Wtedy właśnie, bez kogokolwiek z trio, najgorzej grało się Sixers (w pierwszej połowie Harris dołączał do rezerwowych).

Mecz cały czas był na styku. W drugiej połowie rzadko którakolwiek z ekip miała więcej niż 5 punktów przewagi. Sixers próbowali szeroko wykorzystywać swoją kadrę (11 graczy), ale z rezerwowych poważniejsze minuty zagrali tak naprawdę tylko Howard, Hill i Thybulle pokazując nam, że będą oni pierwszymi wyborami trenera w trudnych spotkaniach.

Gdy już wydawało się, że końcówka można być szarpana Russell Westbrook postanowił za wszelką cenę zachować piłkę w rękach gdy (zupełnie nie naciskany, na własnej połowie w otoczeniu kolegów) stracił równowagę przy linii bocznej i… Dotknął w końcu piętą linii, a jakże. Po mniej znaczących akcjach końca dobiegł już zacięty i ofensywny mecz – 125:118!

Nieźle zagrali wszyscy starterzy, ciekawe double-double zaliczył Simmons (6-15-15), a rezerwowi… Cóż, powinni zapomnieć o tym meczu. Jedynym graczem z ławki który nie zagrał piachu był George Hill i uznaję to za dobry omen. Weteran powoli wdraża się w system i będzie bardzo przydatny w kolejnych spotkaniach.

Pierwsze koty za płoty. Idziemy na 4:0? ;)

13 myśli na temat “Mecz 1: Sixers – Wizards 125:118

  • 23 maja 2021 o 18:27
    Permalink

    Sędziowie od startu pokazują co potrafią…

    Odpowiedz
  • 23 maja 2021 o 18:48
    Permalink

    Co prawda po Q1 przegrywamy 28:27 ale widać, że gra jest pod kontrolą – dużo zawodników z ławki dostaje minuty i to mi się podoba. Doc nie żyłuje na siłe Embiida, dużo w ofensywie gra Harris i to mi się podoba. Howard daje świetną zmiane, dobrze zbiera w ataku ale jego basketball iq pewnego poziomu nie przeskoczy xD to jak wychodzi na raz, daje się nabierać na pompki Westbrooka jest smiechowe, ale i tak go propsuje ;)

    Odpowiedz
  • 23 maja 2021 o 19:01
    Permalink

    Sędziowie klasa hehe trojaczki tez nam siedzą :)

    Odpowiedz
  • 23 maja 2021 o 19:05
    Permalink

    Na razie trzyma nas Tobiasz, a turecki Messi koszykówki dziura w obronie i cały czas zero na koncie

    Odpowiedz
    • 23 maja 2021 o 19:11
      Permalink

      Fakt, chłop nawet nie zadaje sobie trudu żeby wejść w spot z którego ma lepsza celność, jak dostaje piłe to od razu sieka za 3 :)

      Odpowiedz
  • 23 maja 2021 o 19:22
    Permalink

    Embiid problem z faulami i nic się nie klei. Tylko Harris najadł się szaleju dzisiaj i do przerwy 28 punktów, gdyby nie on bylibyśmy w… No i szeroką rotacją idziemy, już 11 graczy na parkiecie

    Odpowiedz
    • 23 maja 2021 o 20:04
      Permalink

      O czym tym piszesz? Rozumiem gdybyśmy przegrywali 20, a tutaj cały mecz na styku mimo dużej rotacji. Widać spokój w rozegraniu, dobra obrona i widac ze zawodnicy sa poukładani po obu stronach parkietu. Embiid zagral dopiero 20 min w Q3 więc zapewne w Q4 ich dojedziemy

      Odpowiedz
  • 23 maja 2021 o 20:29
    Permalink

    Tego się obawiałem. Pierwszy mecz. Oni na fali my po tygodniu przerwy. Jeśli chłopaki ogarnął temat to im dalej w serii, powinno być z górki.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *