Dobra ostatnia kwarta Sixers nie wystarczyła na zwycięstwo z drużyną z Portland, której w kluczowych momentach pomógł duet Lillard-McCollum. Sixers dalej pozostają nękani przez kontuzje: już przed meczem wykluczony z gry został Noel (prawe kolano), w drugiej kwarcie parkiet opuścił Holmes (achilles) a po przerwie nie powrócił Weems (mięsień czworogłowy). McConnell wybił jeszcze później palca, udało mu się jednak powrócić do gry.

W połowie czwartej kwarty Sixers tracili 10 punktów, wtedy jednak zaczęli dobrze bronić i korzystać z zalet posiadania niższej piątki na parkiecie. Grant i Covington zbliżyli zespół na 3 punkty do rywali, wtedy Thompson zdobył dwie trójki z rzędu dając gościom prowadzenie 100-97 na 3:15 do końca. Trail Blazers nie zamierzali jednak oddać zwycięstwa przeciwnikom ze Wschodu. Dwoma dobrymi zagraniami (jednym w ataku, drugim w obronie) popisał się McCollum. Jeszcze na 23 sekundy do końca wyrównał świetny dziś Ish Smith, McCollum jednak zdobył punkty dające zwycięstwo gospodarzom.

Najlepiej zagrała trójka Smith, Covington i Thompson – wszyscy zdobyli po 17 punktów. Smith zdobył prawie triple-double dorzucając jeszcze rekordowe w karierze 14 zbiórek i 9 asyst.