Sixers ciągle bez dziesiątego zwycięstwa w sezonie. Można powiedzieć do tego, że kontuzja goni kontuzję. Kolejna przytrafiła się w pierwszej kwarcie Jeramiemu Grantowi, który po 3 minutach gry opuścił parkiet i już nań nie powrócił. Pomimo tego pierwsza kwarta była wyrównana a Filadelfijczycy zawdzięczają to Smithowi i Landry’emu, którzy zdobyli 23 z 26 pierwszych punktów zespołu. W drugiej kwarcie do remisu 40-40 doprowadził Canaan, jednak wtedy Warriors odpalili serię 13 punktów z rzędu. Od stanu 48-59 na nieco ponad 4 minuty do końca drugiej kwarty Sixers nie udało się już wrócić do jednocyfrowej straty.

Dla Warriors najlepiej zagrał Klay Thompson (40 punktów, 15/27 z gry), triple-double zaliczył Draymond Green. Ważną postacią był również były gracz 76ers Marreese Speights, który napędził swój zespół do ucieczki w drugiej kwarcie.
Najwięcej punktów dla gości zdobył Carl Landry – 22. Double-double zdobyli Ish Smith (20 punktów, 10 asyst) i Robert Covington (16 punktów, 11 zbiórek).

Następny mecz we wtorek z Charlotte Hornets w Filadelfii.