Biografia Allena Iversona

DENVER NUGGETS I DETROIT PISTONS

Iverson-w-NuggetsPo przeprowadzce… Debiut Allena Iversona w barwach Denver Nuggets nastąpił 22 grudnia przeciwko Sacramento Kings. Wchodząc z ławki, AI zanotował solidne 22 punkty i 10 asyst, ale Nuggets przegrali to starcie. Allen trafił do ambitnego zespołu z Carmelo Anthonym, świetnym defensorem Marcusem Cambym i szanowanym trenerem George’em Karlem. Początki były jednak trudne – przez bójkę w Madison Square Garden zespół był zdziesiątkowany zawieszeniami Anthony’ego, J.R. Smitha i Camby’ego. Mimo to Iverson dwoił się i troił, stając się pierwszym graczem w historii, który w trzech pierwszych meczach po transferze zaliczył double-double w nowych barwach (m.in. 44 pkt i 10 ast przeciwko Sonics). Aby ułatwić współpracę dwóch najlepszych strzelców NBA, Nuggets oddali filigranowego Boykinsa, sprowadzając bardziej klasycznego rozgrywającego, Steve’a Blake’a. Zgranie wymagało jednak czasu. W styczniu Iverson jako 30. gracz w historii przekroczył barierę 20 tysięcy punktów (szósty najszybszy wynik w dziejach). Choć indywidualnie wciąż błyszczał, Nuggets na papierze wyglądali znacznie lepiej niż na parkiecie. Kolejna kontuzja pod koniec miesiąca wykluczyła go z ośmiu spotkań, w tym z Meczu Gwiazd, do którego – po zmianie konferencji – został wybrany przez trenerów jedynie jako rezerwowy. Prawdziwy popis dał 17 marca przeciwko Suns, notując 44 punkty i 15 asyst w wygranej 131–107. Dopiero w kwietniu tryby maszyny zaczęły zazębiać się idealnie – Nuggets zanotowali bilans 10-1, a Iverson grał bardziej zespołowo, trafiając na świetnej skuteczności (46%).

Cały sezon regularny AI zakończył ze średnią 26.6 ppg i 7.2 apg (w 15 meczach dla Sixers miał 31.3 ppg, w 50 dla Nuggets – 24.8 ppg). Po zmianie barw zanotował z nowym zespołem bilans 26-24 w spotkaniach, w których wystąpił oraz 15 „double doubles” (bilans 14-1). Został siódmym strzelcem i ósmym asystentem NBA, spędzając na boisku najwięcej minut w lidze (42.5 mpg). Przeszedł też do historii jako pierwszy zawodnik, który w każdym ze swoich pierwszych jedenastu sezonów zdobywał ponad 1000 punktów i 100 przechwytów, bijąc dziesięcioletni rekord Juliusa Ervinga.

O ile sezon zasadniczy był sukcesem, o tyle play-offs okazały się brutalnym rozczarowaniem. Iverson, który w Philly zawsze wchodził w tryb nadludzki po zakończeniu rundy regularnej, w serii ze Spurs zupełnie zgasł. Notował zaledwie 22.8 ppg i 5.8 apg przy fatalnej skuteczności 36.8%. Poza wygranym otwarciem (31 punktów), AI bił głową w mur obrony San Antonio, pudłując nawet proste lay-upy. Sam przyznał to z bólem: Czuję, że to najgorsza seria play-offs w mojej karierze. To frustrujące znaleźć się w nowej sytuacji, chcąc prowadzić drużynę na wyżyny, a grać w sposób, do którego nie jestem przyzwyczajony. Bezradni Nuggets odpadli błyskawicznie, przegrywając 1-4.

Iverson-Anthony-CambyDo swojego dwunastego sezonu (2007-08) Iverson podchodził z ogromnym entuzjazmem. Nuggets wymienili Steve’a Blake’a na Chucky Atkinsa, a Reggie Evansa na Stevena Huntera i ze zgranym już duetem AI–Melo i wreszcie zdrowym Kenyonem Martinem, szybko stali się najbardziej ofensywną maszyną w NBA. Choć Allen nie musiał już śrubować rekordów strzeleckich co noc, wciąż potrafił odpalić fajerwerki – jak w grudniu, gdy rzucił Lakers 51 punktów, ustanawiając rekord Pepsi Center i najlepszy wynik gracza Nuggets od 12 lat. „Baryłki” grały jednak w kratkę. O ile w radosnej koszykówce nie mieli sobie równych, o tyle dziurawa obrona sprawiała, że w starciach z defensywnymi potęgami byli bezradni. Mimo to Iverson notował świetne serie: trzykrotnie zostawał Graczem Tygodnia, a w lutym zaliczył swój ósmy występ w Meczu Gwiazd (pierwszy w barwach Zachodu). Był też częścią historii, gdy 16 marca Nuggets rozbili Sonics, rzucając im aż 168 punktów – wtedy czwarty najwyższy wynik zespołu w dziejach ligi. Poza boiskiem Allen pokazał inną twarz, przeznaczając 100 tysięcy dolarów na program „Gun Buy Back” w rodzinnym Newport News, by realnie walczyć z przemocą na ulicach swojego miasta.

Sezon zasadniczy Nuggets zakończyli z bilansem 50-32 – najlepszym w karierze Iversona od pamiętnego roku 2001. Statystycznie Allen wciąż był elitą: 26.4 ppg (3. wynik w lidze) i 7.1 apg (9. wynik). Po raz drugi w życiu rozegrał komplet 82 spotkań, notując przy tym niemal rekordową dla siebie skuteczność (45.8%) i najniższą w karierze liczbę strat (2.99). Niestety, play-offs znów okazały się bolesną lekcją. Lakers pod wodzą Kobego Bryanta brutalnie odprawili Denver 4-0, a Iverson – notując 24.5 ppg i 4.5 apg – ponownie wypadł słabiej niż w rundzie regularnej.

Największy cios przyszedł jednak latem. Allen marzył o powrocie do kadry na igrzyska w Pekinie, by zmazać plamę z Aten. Selekcjoner Jerry Colangelo odprawił go jednak krótkim, odmownym listem. Po latach Iverson nazwał to największym rozczarowaniem w karierze, zaraz po braku mistrzowskiego pierścienia: To naprawdę bolało i boli do dziś. Tak bardzo tego chciałem. Chciałem jeszcze jednej szansy, by zrobić wszystko lepiej i poświęcić się temu w całości. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie z Timem Duncanem – naszym marzeniem było wrócić tam po czterech latach i wygrać złoto.

Trzynasty sezon 2008-09. Sezon 2008-09 Iverson zaczął jeszcze w Denver, ale po ogromnym zawodzie w play-offs nasilały się plotki o rozstaniu z zawodnikiem, który latem po raz piąty został ojcem – urodziła mu się córeczka Dream Alijha. I rzeczywiście – 3 listopada ogłoszono wymianę: Allen Iverson trafia do Detroit Pistons w zamian za Chaunceya Billupsa, Antonio McDyessa i Cheikha Samba.

W rozegranych 133 spotkaniach w barwach Nuggets „The Answer” zdobywał średnio 26.0 ppg, 3.0 rpg, 7.3 apg, 1.9 spg, co daje łączną sumę 3461 punktów, 403 zbiórek, 965 asyst i 253 przechwytów. Nuggets zanotowali w nich bilans 77-57. W play-offs statystyki AI spadły do 23,5 ppg, 1.6 rpg, 5.2 apg, 1.2 spg przy bilansie 1-8. Trener George Karl żegnał go z klasą: Chciałbym podziękować AI. Allen Iverson był wspaniałą osobą do trenowania. Kiedy go sprowadziliśmy, przyszły wszystkie te koszmary i historie o tym, jaką trudną on jest osobą, ale mnie on nigdy nie sprawiał trudności.

Iverson-w-Pistons

AI był autentycznie podekscytowany – Detroit wciąż kojarzyło mu się z mistrzowską kulturą swojego i ich byłego szkoleniowca Larry’ego Browna, który zdobył tam upragniony tytuł w 2004 roku. Wierzył, że jego też to czeka: Osiągnąłem wszystko, ale mam wielką dziurę pod pojęciem mistrzostwa, więc jest oczywiste, że właśnie to chcę osiągnąć. Mam pieniądze, mam wszystkie indywidualne rekordy, byłem w All Star, zdobywałem tytuły króla strzelców, MVP i podobne rzeczy. Ale nie miałem szansy zasmakowania uczucia wygrywania mistrzostwa, a to teraz najważniejsza rzecz dla mnie – powiedział Iverson, dodając na swojej stronie: To prawdziwe błogosławieństwo! Tak bardzo jak chciałem pozostania w Denver, jestem dumny z dołączenia do Detroit Pistons.

Generalny menedżer „Tłoków”, Joe Dumars, nie krył zadowolenia: Po prostu czułem, że to właściwy czas zmienić naszą drużynę. Iverson daje nam to, czego nam brakowało i naprawdę sądzę, że on nam pomoże. Marketingowo był to strzał w dziesiątkę – Pistons z miejsca sprzedali tysiące dodatkowych biletów i mnóstwo koszulek z numerem 1, którą Allen miał nosić w barwach nowego zespołu (numer 3 był już zajęty przez Ripa Hamiltona).

W debiutanckim spotkaniu Iverson zdobył 24 punkty i 6 asyst, ale Pistons przegrali z Nets 96-103. Już wtedy było oczywiste, że nowi koledzy nie akceptują wymiany, w wyniku której stracili swojego lidera, Chaunceya Billupsa, co stworzyło toksyczną atmosferę. Lata później Hamilton i Tayshaun Prince przyznali w podcastach, że tamta wymiana „zabiła duszę” Pistons, bo wszyscy czuli, że zarząd wywiesił już białą flagę. Brak zaangażowania był widoczny gołym okiem. W pierwszych dwunastu meczach Pistons zanotowali bilans 6-6: Wszystko, co mogę zrobić, to być dobrej myśli i pamiętać, że to początek sezonu i my jeszcze wrócimy do normy – powtarzał AI dziennikarzom.

Lepsze mecze (jak ten z Thunder, gdzie rzucił „game-winnera” na 0.2 przed syreną, czy seria siedmiu wygranych z rzędu) przeplatały się coraz częściej z gorszymi, w których notował słabą skuteczność. Frustracja narastała. W Święto Dziękczynienia opuścił trening, tłumacząc się powodami rodzinnymi. W połowie grudnia, w meczu przeciwko Bobcats, wdał się w kłótnię z kibicem, za co NBA ukarała go kwotą 25 tysięcy dolarów – było to pierwsze takie wykroczenie w jego karierze. Wyniki stały w miejscu, więc po Nowym Roku debiutujący w lidze trener Curry rozważał przesunięcie któregoś z obrońców (Iverson, Hamilton lub pierwszoroczniak Rodney Stuckey) do rezerw. Wybór padł niespodziewanie na Ripa. Iverson twierdzi dziś, że został wtedy oszukany, bo w tym samym czasie Dumars i Curry obiecali mu prosto w oczy: Allen, nigdy nie zhańbilibyśmy ciebie ani twojej kariery, każąc ci wchodzić z ławki.

Mimo słabszej formy, fani symbolicznie wybrali go po raz dziesiąty (i ostatni) do Meczu Gwiazd z drugim wynikiem wśród obrońców na Wschodzie (1 804 649 głosów). AI pojawił się tam z nowym image – krótko ściętymi włosami, bez swoich słynnych warkoczyków. Jako jedyny reprezentant Pistons grał zaledwie 15 minut, będąc niemal niewidocznym w statystykach.

Po przerwie na All-Star Weekend sytuacja zespołu pogorszyła się jeszcze bardziej. Po serii siedmiu porażek Curry złamał obietnicę i zamienił Iversona rolami z Hamiltonem. Zrobię wszystko czego potrzeba, niezależnie czy będę starterem, czy graczem z ławki – mówił AI, choć jego wściekłość była ewidentna. Gdy wreszcie zaczął protestować, Curry sięgnął po szantaż psychologiczny, kłamiąc, że jeśli Allen nie usiądzie na ławce, to koledzy odmówią z nim gry. Nigdy nie byłem w sytuacji, w której trener powiedziałby mi, że moi koledzy z drużyny w zasadzie się na mnie poddali – wspominał Iverson. Po konfrontacji w szatni gracze kategorycznie zaprzeczyli słowom trenera, co kompletnie zniszczyło zaufanie do Curry’ego i cały jego autorytet.

Iverson nie miał wyjścia, ale nikt łącznie z nim nie spodziewał się, że z ławki będzie wychodził na boisko na zaledwie 18 minut. Jest gorzej niż oczekiwałem. Trudno jest wejść w rytm. Czapki z głów przed zawodnikami, którzy potrafią wychodzić z ławki i grać efektywnie. Dla mnie to trudne, nie daję sobie rady – przyznał AI, dodając: Wcześniej przejdę na emeryturę niż zgodzę się na to ponownie. Na przełomie lutego i marca miał dosyć. Pistons wykręcili się, wyolbrzymiając kontuzję pleców: Po rozmowie z Allenem i lekarzami mamy wrażenie, że najlepszym możliwym wyjściem jest w tej chwili pozwolić mu odpocząć. To była dyplomatyczna decyzja – AI został odsunięty od składu do końca sezonu. Pistons osiągnęli bilans 39-43 (pierwszy ujemny od ośmiu lat) i zostali zmieceni w pierwszej rundzie przez Cleveland.

Larry Brown podtrzymywał przyjaciela na duchu: Jestem po prostu rozczarowany. Czuje się źle razem z Allenem, bo pamiętam jak on był podekscytowany i jak bardzo był przekonany, że będzie miał szansę na tytuł. Ostatecznie sezon 2008-09 okazał się najgorszym w jego karierze – notował średnio 17.4 ppg przy 41.6% z gry, 4.9 apg i 3.1 rpg. Po raz pierwszy w karierze nie był liderem, a „opcją” w ataku. Sam Iverson podsumował to krótko: To był najgorszy rok w mojej karierze.

Lokalne media zaczęły wieszać psy na Iversonie, obarczając go winą za najgorsze od lat wyniki i zarzucając mu już nie tylko egoistyczną grę, ale także podobną postawę w szatni. Jeden z dziennikarzy oskarżył go nawet o nałogowy hazard, twierdząc, że ma już zakaz wstępu do dwóch kasyn w Las Vegas (co te same kasyna od razu zdementowały). Z biegiem lat zaczęły pojawiać się dowody na to, o czym wcześniej mówiło się jedynie po cichu. ESPN już w listopadzie 2008 roku informowało, że Dumars był zakochany w talencie Stuckey’a i uważał, że Chauncey Billups, jako lider i mentor, paradoksalnie blokuje rozwój debiutanta, bo ten nigdy nie przejmie zespołu, dopóki „Mr. Big Shot” jest w szatni. Iverson, ze swoim wygasającym kontraktem, był idealnym zamiennikiem na jeden sezon. Kontrakt Allena wygasał w 2009 roku, co pozwalało Pistons „wyczyścić” 20 mln dolarów w budżecie przed nadchodzącą wolną agenturą, a prawdziwym liderem zespołu po przebudowie miał zostać właśnie Stuckey.

Ostatecznie trener Curry został zwolniony już po drugim roku na stanowisku, osiągając podobne rezultaty. Po latach Richard Hamilton nie szczędził ostrych słów szkoleniowcowi, którego nazwał oszustem i notorycznym kłamcą, co podobno miało związek z potajemnym faworyzowaniem Stuckey’a. Ten z kolei został absurdalnie przepłacony i kreowany na nową twarz ligi, ale nie spełnił pokładanych w nim nadziei. W ciągu 10-letniej kariery notował średnio 12,6 ppg i 3,6 apg, kończąc ją w barwach Pacers. Cyniczna gierka zarządu Detroit zakończyła się całkowitym niepowodzeniem, a przy okazji  nadszarpnęła reputację „zwycięzcy” Iversona, przyklejając mu łatkę zawodnika, z którym trudno pracować. Być może dopiero poznawane z biegiem lat szczegóły sprawiły, że jego wizerunek w kuluarach NBA ponownie zaczął się ocieplać, jeśli chodzi o ten etap kariery.