Ben Simmons – najlepszy producent trójek

Jakiś czas temu Ben Simmons opublikował na Instagramie post nawołujący do jednoczenia się w walce przeciwko COVID-19 przygotowany w ramach kampanii NIKE. Na jednym ze zdjęć tego postu możemy ujrzeć naszego kandydata do nagrody DPOY składającego się do rzutu z dystansu. Ben chyba nie widział ostrzeżeń pod tytułem “nie karmić internetowych trolli” i jak można się było spodziewać – pod postem szybko najważniejszą kwestią stał się rzut z dystansu zawodnika. Temat i powtarzany do bólu żart numer 1. każdego anty-fana zawodnika.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Now more than ever, we are one team #playinside #playfortheworld @nike 🌎

Post udostępniony przez Ben Simmons (@bensimmons)

Jesteś za linią Ben!

Ty rzucasz?!

Wiemy, że nie rzucasz z tej odległości.

Ty rzucasz trójki?

Lepiej popracuj nad rzutem LOL.

Brachu, wiemy, że nie trafisz tego rzutu LOL.

To tylko niektóre z wielu najpopularniejszych komentarzy pod wpisem zawodnika. Fresh Prince trafił bowiem jedynie 2 rzuty zza łuku w trakcie swojej kariery i pomimo zapewnień, że w tym sezonie będzie oddawał rzuty za 3 gdy tylko znajdzie się na wolnej pozycji… Nie robił tego. Czym oczywiście doprowadzał do szewskiej pasji niejednego fana Sixers.

Nie należy jednak wątpić w przydatność Fresh Prince’a na parkiecie, gdyż był on w tym sezonie najlepszym zawodnikiem Sixers. Nie bójmy się tego powiedzieć. Ben Simmons wszedł na nowy poziom, szczególnie w defensywie, co niestety często pozostaje niezauważone przez to, jak wiele szumu narosło wokół jego jumpera.

Mało kto mówi na przykład o tym, że od momentu, gdy Ben Simmons zadebiutował na parkietach NBA żaden zawodnik nie zaliczył więcej asyst przy rzutach trzypunktowych! Dzięki swojemu niesamowitemu przeglądowi parkietu oraz przyciąganiu uwagi defensywy ilekroć robi krok w kierunku kosza nasz rozgrywający prowadzi w tej statystyce zostawiając w tyle np. LeBrona Jamesa (który jako jedyny asystował przy większej liczbie trójek w tym sezonie).

“Paradoks Bena Simmonsa” jak nazwał to Kirk Goldsberry. Wszyscy mamy nadzieję, że nasz All-Star zacznie regularnie trafiać zza łuku, bo wtedy stanie się automatycznie kandydatem do nagrody MVP. Jednak niech cały szum wokół jego kompetencji strzeleckich nie przesłoni nam faktu, jak bardzo go potrzebujemy. I jak cholernie dobrym graczem jest. I tego, że Brett Brown próbował upchnąć dwóch centrów i dwóch nominalnych silnych skrzydłowych w pierwszej piątce…