Philly Cheesesteak

Na samym początku XIX wieku w głowie Benjamina Franklina pojawił się kolejny pomysł, który miał przyczynić się do rozwoju jego ukochanej Filadelfii. A może być tak otworzyć zoo? Idea ta szybko zaczęła krążyć wśród elit miasta. W 1904 prezydent Jefferson wysyła do spenetrowania nowo nabytej Luizjany ekspedycję Louisa i Clarka. Jednym z jej zadań było zbadanie fauny w regionie pod kątem zwierząt do zoo. Ponoć prezydent wierzył, że wyprawie uda się odnaleźć wciąż żyjące mamuty.

Ekspedycja mamutów nie znalazła, a idea zoo ugrzęzła gdzieś w dyskusjach. Sprawa ruszyła z kopyta dopiero jak na ambicję Amerykanów wjechali Anglicy, którzy w 1847 roku otworzyli w Londynie pierwsze publiczne zoo. Prym wiódł lokalny doktor William Camac, dzięki którego staraniom 21 marca 1859 roku Rada Legislacyjna Pensylwanii powołała do życia Filadelfijskie Stowarzyszenie Zoologiczne.

Stowarzyszenie otrzymało 30 akrów w Fairmount Park przy Girard Avenue i rozpoczęło budowę zoo. Koncentrowało się ono wokół XVIII wiecznej rezydencji “The Solitude” zbudowanej przez Johna Penna, wnuka założyciela miasta Williama Penna. Słynny architekt Frank Furnes zaprojektował wiktoriańską bramę, która stoi do dziś. Na początek udało się zebrać 616 zwierząt. Niestety wybuch wojny secesyjnej odłożył otwarcie o 15 lat.

Pierwszy w Stanach Zjednoczonych ogród zoologiczny otworzył swe podwoje 1 lipca 1874 roku i z miejsca osiągnął ogromny sukces. Już w pierwszym roku odwiedziło go 228 tysięcy osób (połowa populacji miasta). Również od początku zoo w Filadelfii było i jest innowatorem na wielu polach zoologii.

Jako pierwsze zaczęło wprowadzać rozbudowany program rozmnażania w niewoli zagrożonych gatunków. To właśnie w Filadelfii po raz pierwszy w niewoli urodził się orangutan, szympans, czy gepard. Dzięki staraniom zoo udało się przywrócić do naturalnego środowiska na wyspie Guam wymarłego wodnika guamskiego i łowczyka cynamonowego.

Najczarniejszy moment w historii zoo to 24 grudnia 1995 kiedy w budynku “Świat Człekokształtnych” wybucha pożar. Ginie 23 gorylów, szympansów, gibonów i lemurów, które duszą się na śmierć dymem w trakcie snu. Wtedy tylko 20% wybiegów miało zainstalowane czujki przeciwpożarowe. Nowy, bardziej otwarty wybieg otwarto w 1999 roku.

Dziś zoo w Filadelfii to jedna z największych atrakcji miasta. Rocznie odwiedza je ok 1,2 miliona osób, które mogą podziwiać prawie 1300 gatunków zwierząt. Jedną z największych atrakcji jest projekt Zoo360 – sieć naziemnych tras, którymi zwierzęta swobodnie poruszają się po ogrodzie nad głowami zwiedzających. Wizyta w tym ogrodzie na pewno nie będzie czasem straconym.

Philadelphia_Zoo_entrance
Brama wejściowa do zoo (foto: Jim, the Photographer)
Zoo360 project
Jedna ze ścieżek projektu Zoo360 (foto: Philadelphia zoo)

Na obecnym etapie sezonu najbardziej zagrożonym gatunkiem w NBA jest zdrowy koszykarz, dlatego cieszy fakt, że Sixers powrócili do grania pełnym składem. Od razu odbiło się to na eleganckim bilansie tygodnia 4-0. Wszystkie ręce na pokładzie będą kluczowe w końcówce sezonu pod kątem przygotowania na play – off. Seth Curry:

Dawno nie byliśmy w sytuacji, kiedy mamy pełen skład do dyspozycji. Tak więc możemy się w końcu przyglądnąć kilku rzeczom. Trenerzy mogą obejrzeć materiały wideo z meczu i przygotować nas odpowiednio na nadchodzący okres

Nic dodać, nic ująć. Znalezienie odpowiedniego rytmu – o to główne będzie toczyć się gra. Na dziś dobrze to robią zdrowi Blazers (seria zwycięstw na wyjeździe), a kompletnie w czarnej d**** są Lakers (słabe porażki i stypa w szatni).

Mecz z Ekipą-Żart (Thunder) trafił się w idealnym momencie, bo wszyscy mogli bez stresu wejść w rytm meczowy. Dwie wysokie wygrane z Hawks to upgrade psychologiczny nad tym potencjalnym przeciwnikiem w pierwszej/drugie rundzie PO. Lekkie śmieszki w stronę przeciwnika rzucił po obu meczach Doc:

(Oba mecze) miały miejsce w idealnym dla nas czasie. Żaden ze starterów nie musiał grać dużych minut. Teraz są świeży i wypoczęci, co jest super. Rezerwowi złapali świetny rytm.

Ta świeżość i dobra gra ławki przydała się na mecz z walczącymi o play-in Spurs. Spełnił się primaaprilisowy sen redaktora naczelnego – Simmons wygrywa mecz równo z końcową syreną (nie była to trójka, ale nie narzekajmy). Bardzo ważna wygrana dla morale, odzyskaliśmy dzięki niej jedynkę na Wschodzie. Nets przegrywają, nie wiadomo czy Harden w ogóle wróci w tym sezonie, Bucks ewidentnie celują w drugie miejsce.

Patrząc na sytuację w tabeli zdobycie jedynki to już nie tylko przewaga własnego parkietu, ale dużo prostsza droga do finału konferencji. No i info tygodnia – Howard nie złapał technika, ba, grał świetnie. Przed nami tydzień meczów z tuzami Bulls, Pistons, Rockets. Idealna okazja, aby dalej budować wspomniany już rytm. Do dzieła zatem!