Knicks – Sixers 105:108

Udaje nam się wygrać z Knicks, mecz niby pod kontrolą, jednak do końca jego trwania trzeba było drżeć o wynik końcowy. Zagraliśmy w pełnym sķładzie, a utwierdza mnie to co raz bardziej, że przespaliśmy offseason. Taki Oubre Jr. teraz biega i robi super cyferki dla Suns, a my póki co, nawet w trakcie obecnego okienka nie zrobiliśmy nic. Nie da się przejść sezonu regularnego grając w ośmiu…

Mecz nie porwał w żadnym stopniu, z jednej strony ważne, że udało się dopisać zwycięstwo do bilansu. Jednak z drugiej, z przeciwnikiem w takim składzie powinno być +20 i wolne w czwartej kwarcie. Patrząc na wyniki innych drużyn, co chwile ktoś z dużych robi 40-50 punktów z ławki. My poza błyskiem Shameta oraz stabilnego TJa, nie mamy czym wachlować.

Simmonsowi zabrakło asysty do triple-double, zanotował 20 punktów oraz robiące wrażenie 22 zbiórki. Może on powinien częściej ściągać piłke z tablicy i inicjować szybki atak na wzór Westbrooka?

Kolejny mecz z wtorku na środę, podejmiemy Leśne Wilki i jestem ciekaw w jaki sposób powitamy Dario i Roberta.