Play-offs: Raptors – Sixers (G2) 89:94

Postawiliśmy się Toronto i wygraliśmy na ich terenie! Mecz trochę w starym stylu, z twardą grą, podobało mi się! Zapomnijcie o serii z Nets, tutaj obrona będzie wygrywała spotkania, a nie szalona wymiana ognia.

Pierwsza połowa to prawdziwy popis gry obronnej w naszym wykonaniu, takiej postawy oczekujemy w playoffs. Walka o każdą piłkę, twarda obrona 1 na1, kontrola tablicy. Raptors w pierwszej kwarcie zdobyli ledwie 17 punktów, a w drugiej dołożyli tylko 4 więcej. Tak naprawdę, wszyscy poza Kawhi mieli wielkie problemy z radzeniem sobie z murem z Filadelfi. Sixers z kolei, mimo braku konkretnego lidera, zdobywali punkty na różne sposoby i pewnie budowali swoją przewagę. Na wyróżnienie zasłużył James Ennis, który do przerwy miał 12 oczek, a to duży bonus od tego gracza. Bardzo szkoda mi było końcówki drugiej kwarty, gdzie przez głupie błędy pozwoliliśmy zmniejszyć stratę Raptors z -18 do -13.

Wiedziałem, że duża zaliczka przyda się na drugą połowę żeby wygrać to spotkanie. W trzeciej kwarcie przewaga jednak zaczęła topnieć jak śnieg w marcu. Toronto trafiło 4 trójki – 2x Kawhi, 1x Siakam oraz Gasol. My natomiast pudłowaliśmy wszystko zza łuku w tym czasie. Gdy dodamy do tego nie zrozumiałą dla mnie rotację coacha Browna, przegrana kwarta siedmioma oczkami przestaje dziwić. Dobrze spisywał się Monroe, a po boisku biegał nagle Boban i Bolden. Do tego pomysł żeby Joel krył Siakama, a Harris Gasola jak dla mnie bardzo pomylony. Marc jest zbyt doświadczony żeby z takiej przewagi nie robić korzyści dla swojego zespołu. Gdyby nie Jimmy ta kwarta skończyła by się jeszcze gorzej, ostatecznie przegrywamy ją 25 do 18 i przed startem ostatniej ćwiartki prowadziliśmy 69 do 63.

Ostatnie 12 minut rozpoczęliśmy od trafionej trójki Boldena, po której ławka Sixers roznosiła ławkę Raptors 26 do 3. Kto by się spodziewał tego przed startem serii? Ibaka chciał zmniejszyć ten deficyt, ale na jego punkty odpowiedział Redick i Simmons po asystach Butlera. Trzeba przyznać, że najbezpieczniej się czuję gdy to on ma piłkę w rękach. Nasza przewaga urosła do 11 oczek, w szeregi Raptors wrócili starterzy, a w naszym składzie na 3 minuty zameldował się Amir Johnson! Coach Brown rzuca pod kosz wszystko co ma w zanadrzu. W dalszym ciągu nie radzimy sobie z Leonardem. O ile Ben dobrze kryje jego penetracje, o tyle czasami po prostu nie da się go zatrzymać. Trzecia akcja and1 tego zawodnika w tej kwarcie i już tylko 5 punktów zostawało zaliczki. Na szczęście Butler trafił z penetracji i przerwał run 8-0 dla gospodarzy. W kolejnym posiadaniu trójkę trafił Siakam, jednak Butler odpowiedział tym samym! Ależ on chce tego zwycięstwa! Znowu w natarciu gospodarze, 2x trójka Lowry, minuta do końca a my prowadzimy +3, Siakam spod kosza i tylko oczko przewagi! Jedna z ważniejszych akcji meczu, piłkę na szczyt dostaje Embiid, robi penetrację, pivot i kosz, jedne z istotniejszych punktów w jego karierze. Po tej akcji do końca było już tylko 24 sekundy, w szczęśliwej akcji z czystej pozycji nie trafił Green, my zebraliśmy i Harris dwoma wolnymi przypieczętował zwycięstwo!

Bohaterem spotkania zdecydowanie Jimmy Butler, jeśli on dzisiaj nie zadzwoni tym sławnym dzwoneczkiem to Brown powinien się podać do dymisji. 30 punktów, 11 zbiórek oraz 5 asyst! Takie spotkania pokazują, że zasługuje na maxa, to on jest liderem tego zespołu. Do zobaczenia wkrótce!