Preseason

Doczekaliśmy się! Może jeszcze nie NBA na 100%, jednak 76ers wracają do gry. W pierwszym meczu PRESEASON spotkaliśmy się z naszym ulubionym przeciwnikiem. Nie ma co wyciągać ze sparingów zbyt daleko idących wniosków, jednak zwycięstwo z Bostonem zawsze cieszy i buduje chemię w zespole.

Pierwszą piątkę stanowili Simmons-Curry-Green-Harris-Embiid i prawdopodobnie w takim składzie będziemy rozpoczynać spotkania. Przesunięcie Harrisa na pozycję PF może być kluczowe dla ustawienia całej rotacji. Tam Tobias może wykorzystać swoją sprawność oraz dobry rzut w matchupach z wysokimi rywalami.

Kolejnym aspektem który rzuca się w oczy, jest faktycznie większa ilość gry pick&roll. Coach Rivers zapowiadał, że będzie tego dużo i miejmy nadzieję, że uda mu się wdrożyć to zagranie w DNA zawodników. Mając takich rollerów jak Embiid i Howard, grzechem jest nie korzystać z ich atletyzmu.

Simmons jak nie rzucał, tak nie rzuca. Tutaj nie ma co się oszukiwać, dalej będzie bazował na penetracji i swoich przewagach. Tylko, że teraz będzie miał do kogo piłkę rozrzucić. Liczę, że będzie wysoko w klasyfikacji podających tego sezonu.

Maxey grał dopiero pod koniec meczu. Pokazał się z dobrej strony, ma łatwość w mijaniu i bardzo fajnie się porusza z piłką. Ciężko ocenić jego umiejętności strzeleckie, nad którymi mocno pracował, jednak będziemy mieć z niego pociechę.

MVP meczu to Milton. Bardzo wierzę w tego gracza, to chyba jedyny pozytyw zeszłego sezonu (no jeszcze Thybulle) i wiem, że będzie kluczową postacią Sixers. A jak Wasze spostrzeżenia po pierwszym występie?