Sixers – Hawks 105:103

Nie był to łatwy do oglądania mecz dla fanów Sixers, którzy liczyli na łatwe zwycięstwo. Sixers stawali naprzeciw energicznej i młodej ekipie prowadzonej przez naszego byłego asystenta, Lloyda Pierce’a, jednak udało im się wywieźć zwycięstwo 105:103.

Q1: Początek niestety nie należy do Sixers. Hawks rozstrzeliwują nas zza łuku, a Sixers grają jakby wyszli pograć z kumplami przed blokiem. Dużo niedokładności, więc Brett Brown bierze czas, gdy Jabari Parker (!) trafia trójkę na 11:21… Air ball Ennisa, trzy faule Horforda i przestrzelony dunk zmieniającego go O’Quinna… Gra z przodu to czarna rozpacz, a w defensywie nie jest lepiej, niestety. 30 punktów już straciliśmy, a do końca kwarty wciąż daleko. Trae Young niestety nie przestaje zadziwiać i trafia trudne rzuty, mimo tego, że Richardson i Thybulle dwoją się i troją w obronie. Matisse ma już trzy przechwyty, brawo młody! Lekkie przebudzenie pozwala się utrzymać nam na powierzchni – 31:40 na koniec kwarty. W końcu przestanie im wpadać, dojedziemy młodych!

Q2: Komiczna akcja na początek – Embiid punktuje w post up na Trae Youngu. Powoli staramy się odrabiać straty, ale proszę, niech ktoś zabierze Korkmaza z parkietu… Turek nie wnosi na boisko absolutnie NIC pozytywnego. Również Simmons nie ma swojego dnia. Trochę poprawiliśmy się z obu stron, świetną energię z ławki dają Thybulle z Miltonem. Wciąż nie mamy zdecydowanej odpowiedzi na świetną celność zza łuku oraz egzekucję pick’n’rolli przeciwników, ale trochę ich ograniczyliśmy i w końcu udaje się objąć prowadzenie! Ładnie zaznaczył swoją obecność Embiid zdobywając sześć punktów w dwóch akcjach, ale to przez jego stratę w końcówce schodzimy na przerwę przegrywając dwoma punktami – 63:65 dla gospodarzy. W międzyczasie miała też miejsce kuriozalna sytuacja, w trakcie której Mike Scott został wydalony z boiska za niesportowy faul drugiego stopnia. Problem w tym, że faul może i był niesportowy, ale nawet zawodnicy Hawks wyglądali na zaskoczonych decyzją sędziów o wyrzuceniu gracza Sixers.

Q3: Trae Young chce się bawić w Jamesa Hardena – nadziewa się na faule, odpycha obrońców przy step backu… Na nic to, sędziowie nie dają się nabrać i po pięknym wsadzie Embiida poprzedzonym pump fake’m obejmujemy na powrót prowadzenie! Nie na długo jednak. Sixers wrócili do gry niczym w pierwszej kwarcie – niedokładne podania, kozłowanie bez skupienia… Błąd za błędem, tak grać nie można. Trochę zmartwić mogło nienaturalne wygięcie dobrze grającego dziś Miltona, ale to chyba nic poważnego. Powrót na boisko Joela Embiida i Josha Richardsona daje impuls do odrabiania strat i kwarta kończy się wynikiem 82:83 dla Hawks.

Q4: Matisse Thybulle ma najszybsze kończyny w obronie jakie kiedykolwiek widziałem, ale niestety rzut wciąż ma wątpliwy. 2/7 dziś zza łuku, z czego chyba 6 prób było z czystych pozycji. Cóż, i tak wypada dziś pozytywnie, czego nie mogę powiedzieć o Harrisie i Korkmazie. Tobi, obudź się w końcówce! Gdyby nie JoJo bylibyśmy już poza grą, choć sędziowie mocno starają mu się utrudnić zadanie. Przykład? Piękny pivot uznany za kroki… Embiid jednak schodzi by odpocząć, a my znów powiększamy stratę, mimo iż przebudził się trochę Tobias Harris. Do tego dotarła właśnie informacja, że Shake Milton nie wróci już dziś do gry – tracimy więc kolejnego, po Scott’cie, strzelca. Imponuje mi młoda ekipa Hawks, naprawdę stawiają nam wysoko poprzeczkę. Young, Huerter, Hunter, Reddish, Collins – poczekajmy dwa lata, a Ci młodzi narobią hałasu! Ale wróćmy do gry, gdzie Joel Embiid poczuł krew i po powrocie na boisko zmniejsza stratę z 8 do jednego punktu! Na dokładnie dwie minuty przed końcem wychodzimy na prowadzenie za sprawą Ala Horforda, teraz tylko dowieźmy to do końca. Harris zdobywa decydujące punkty, dzięki za przebudzenie, Tobi! Do końca 9 sekund, prowadzimy 3 punktami a piłkę mają przeciwnicy. Mądry faul Embiida i Young staje na linii, trafiając pierwszy rzut, a drugi… Dobija Collins! Jezu, mamy remis. 7 sekund do końca i nasza piłka! Faulowany Embiid, trafia oba! Carter pudłuje ostatni rzut i wygrywamy 105:103!

Graliśmy dziś bardzo chaotycznie, jakby to wciąż był preseason, jednak w kluczowych momentach nie zawodziły nasze gwiazdy. Absolutnie niekwestionowanym zawodnikiem meczu był Joel Embiid, autor 36 punktów (10/10 FT, 2/6 3PT, 10/13 2PT), 13 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwytów, bloku i aż 7 (!) strat. Ciekawą linijkę dostarczył z ławki Matisse Thybulle, który w 20 minut zaliczył 8 punktów, 3 zbiórki, 4 przechwyty i dwa bloki.

Ważną rolę w meczu odegrali również pozostali starterzy: Josh Richardson (14/5/3/3), Al Horford (5/9/2/4), Ben Simmons (13/6/6) oraz Tobias Harris (13/5/5). Z ławki przed odniesieniem urazu bardzo dobrze spisywał się również Shake Milton, autor 9 punktów. W ekipie Hawks natomiast prym wiedli Young (25/4/9 na słabej skuteczności 35% i przy 7 stratach), Collins (16/8) i debiutant Hunter (14/9).

13 komentarzy

  1. Sindo pisze:

    To co robimy do pierwszej połowy… Masakra. Dużo głupich strat, ciągłe próby za 3 mimo że większość z nich nie znajduje drogi do kosza, brak pomysłu w ataku i ciągle faule. Do tego wykluczenie Scotta (moim zdaniem sędziowie troche przesadzili, co nie zmienia faktu że było to niepotrzebne). Mam nadzieję, że Simmons nie złapie kolejnych fauli. Podobnie jak w ostatnim meczu ma ich za dużo, a przecież jeszcze 24min do rozegrania.

  2. Sindo pisze:

    1/10 za 3 w czwartej kwarcie i 5 fauli na ponad 5 minut do końca. Ta drużyna to żart, zdecydowanie wolałem lineup z Butlerem i Redickiem. Przydaliby się shooterzy, w obronie ciągle popełniamy głupie faule. Wiem że dopiero minął trzeci mecz w sezonie, ale jeżeli nic wyciągniemy wniosków to daleko nie zajedziemy.

  3. Serek7 pisze:

    Ja bym się tak nie podpalał. Zza łuku w tym meczu nam się udawało trafiać, tylko Harris pudłował na potęgę jak na swoje możliwości. Brakowało w tym meczu tylko i wyłącznie skupienia, bo w dwóch momentach meczu robiliśmy gówniarskie błędy – do momentu 30:18 i w pewnym momencie trzeciej kwarty, gdy znów nam uciekli na dwucyfrówkę. Wygraliśmy, to się liczy. Mamy przed sobą jeszcze wiele meczów z łatwiejszymi rywalami w trakcie których jest czas by się ogarnąć. Mi się ta drużyna bardzo podoba. Bo zawsze znajdzie się dwóch zawodników gotowych przejąć mecz! Tak jak w zeszłym sezonie.

  4. Hitokiri pisze:

    Wygrana jest ale jedno muszę napisać. Dobija mnie postawa Simmonsa. Facet dostaje piłkę i cała drużyna Hawks cofa się i szczelnie zamyka trumnę zostawiając mu sporo wolnego miejsca. Ofensywa prowadzona prze rozgrywającego którego obrona zupełnie olewa na półdystansie tak jak robiła to Atlanta zawsze będzie chaotyczna. Teraz to może nie mieć większego znaczenia ale jak tylko zaczną się play-off to każda doświadczona i ogarnięta drużyna z pełnym potencjałem wykorzysta ten strach przed rzutami z dystansu. Embiid jest z łatwością podwajany kiedy można odpuścić gościa który boi się rzucać z dystansu, miedzy bajki można włożyć deklaracje Bena że jak będzie na otwartej pozycji będzie rzucał. Puste słowa pod nowy kontrakt. Bardzo lubię Simmonsa ale na razie mogę pochwalić jedynie solidną obronę, cała reszta to puste statystyki które nie będą miały znaczenia kiedy zacznie się poważna gra.
    Brown powinien pokazać jaja i powiedzieć krótko, jedna trójka w meczu i co najmniej 2-3 rzuty zza trumny w przeciwnym wypadku ława w crunch time.
    Podoba mi się ta drużyna i nowi zawodnicy dodani w offseason ale Ben w nowym sezonie zabrał ze sobą stare problemy

  5. Kozik pisze:

    Co do nagłówka, i pierwszego akapitu, to Atlanta również przystępowała niepokonana do tego meczu, a Trasę został zawodnikiem tygodnia, także nie wiem skąd przeświadczenie o łatwym zwycięstwie.
    Artykuł fajnie z rana przeczytać, na poziomie. Dzięki. Tylko to łatwe zwycięstwo mnie w oczy kłuje:)

    Spostrzeżenia i sugestie Hitkoriego w punkt. Ewentualnie w kontrakcie zapis, zresztą teraz bardzo modny, że np 15-25% wysokości kontraktu zależałaby od min 1 trafionej trójki, na min. 35%. Ciekawe czy to zmotywowaloby Bena?

    W ogóle trochę abstrakcja, ale czy nie uważacie, że np jakby Ben nie zaczął rzucać do np. grudnia- stycznia, nie spróbować go po prostu wymienić? Każdy rzucający rozgrywający za 3, który nawet nie musi rzucać za 3. Życzeniowo Lillard, Kemba, Murray, Dinnwidie kurde nawet taki Rozier, Lowry, Lonzo w tym sezonie albo i Sexton? Każdy kto daje 2 trafione trójki w okolicy 40% byłby w obecnym składzie upgradem jeśli mamy iść po mistrzostwo. Serio co z tego że w RS zrobimy prawie 60+ zwycięstw, jak przyjdą PO i zacznie się Pod górkę

  6. Serek7 pisze:

    Nie wiem skąd to negatywne nastawienie. Ta nagonka na Simmonsa w Polsce jest straszna, nie spotyka się aż takiego hejtu na zagranicznych forach.

    1. W żadnym dotychczasowym meczu Simmons nie był tak chamsko odpuszczany na łuku jak kiedyś. Wczoraj obrońcy olewali bardziej Thybulle i Horforda gdy byli za linią. Nie wiem więc skąd te opinie. Jeśli widzicie problem w rzutach to nie Simmons jest problemem, a Harris, Ennis, Thybulle czy Richardson, którzy prezentują się w tej kwestii poniżej spodziewanego poziomu. Bardziej potrzebujemy niezawodnego shootera, niż likwidacji jednego relatywnego non-shootera.

    2. Simmons z rzutem to TOP10 NBA, wierzcie lub nie. A bez rzutu TOP25. Myślę, że głupotą jest wymienianie gracza, który w wieku 23 lat jest w czubie ligi i wciąż ma perspektywy na bycie graczem kalibru MVP w przyszłości. Jeden z najlepszych kreatorów gry, genialny z kontry, świetny defensor kryjący WSZYSTKIE pozycję… Wokół takich zawodników buduje się zespoły, a nie wytransferowuje bo cały zespół ma problem z rzucaniem. Jeśli chcecie kogoś transferować to raczej graczy pokroju Ennisa czy Korkmaza w poszukiwaniu kogoś, kto będzie dostarczał punkty zza łuku.

    3. OCENY I TRANSFERY PO 3 MECZACH? Nie wystarczy wam trzykrotna rewolucja kadrowa w ciągu roku? Dajmy w końcu jakiemuś rosterowi stać się drużyną, a nie zlepkiem zawodników. Bo drużyny nie mamy od czasu wytransferowania RoCo i Saricia. Miejmy nadzieję, że za parę miesięcy znów będziemy mogli nazwać ten zlepek zawodników drużyną. Bo to nie fantasy manager, gdzie grają nazwiska i ich umiejętności. Żeby zbudować kolektyw potrzeba czasu. I jestem pewny, że nagle zaczną wtedy nawet Simmonsowi wpadać trójki.

    • Kozik pisze:

      Serek wszystko ok, rzetelne argumenty, tylko te nierzucanie Simmonsa to 3 sezony i dwie kampanie w PO, a nie 3 mecze. Do tego co wakacje były deklaracje pracy i poprawienia formy rzutowej i jak co roku nic z tego nie wynikło.

      Drużyna zawodzi za łukiem, jako całość, tylko że wygospodarowanie $$$ na porządnego shootera, którzy są bardzo w cenie, to nie było to co nam zostało po zapłaceniu majątku świata Alowi, Tobiemu, przedłużeniu JoJo. Salary nie jest z gumy. Gdybyśmy mogli zaoferować podobny hajs JJ to by został, no ale środki poszły na innych zawodników. Swoją drogą słono go Pels przepłacili.

      Dodałem też info, że to rozwiązanie abstrakcyjne, jakkolwiek czy takie bardzo bez sensu? Ma olbrzymią wartość i można wymienić praktycznie na każdego gracza ligi. I potem dalej kombinować dodając PG z rzutem. Dywagacje, ale nie możesz powiedzieć czy łatwiej zdobyć mistrzostwo z gościem na PG który nie trafił jednej trójki w lidze, gdzie coraz więcej centrów sypie zza łuku jak z kapelusza.

      A Korkmaza czy Ennisa wymienić nie będzie łatwo na cokolwiek. Nikt się nie nabierze.

      Nie mogę szybko sprawdzić za ile poszli grać Ellington, Korver czy Matthwes, ale na bank byli tańsi niż JJ czy Dany Green. Tylko oni wybrali innych, jakby nie do końca ufali Brandowi/ temu co ma do zaoferowania Phila.

      Reasumując- to był tylko temat do dyskusji. Jak pisałem wcześniej wyniki na razie bardzo dobre. Gra w defensywie zaczyna wyglądać bardzo dobrze.

      • Serek7 pisze:

        No i wchodzimy w trzeci sezon, rozpoczynamy od 3:0 a w poprzednim byliśmy o krok od mistrzostwa. Bo Milwaukee i GSW nie byłyby wcale dla nas trudniejsze niż dla Raps. Dajmy mu zaufać.

        Co do Ennisa i Korkmaza – wiem, zdaję sobie sprawę. Ale zawsze może znaleźć się jakaś rada jak będzie trzeba (oddałbym królestwo za młodego Ty Jerome z Phoenix, młody ma coś w sobie). Na ten moment kluczowym jest, żeby Harris, Scott, Richardson, Thybulle i Ennis nie zawodzili zza łuku. A przez nie zawodzili rozumiem przede wszystkim nie pudłowanie open shots, bo to oni mają być cholera od rzucania.

        Salary nie jest z gumy, ale duet Simmons – Embiid dla mnie jest nie do ruszenia. Może zmienię zdanie z końcem sezonu, ale chyba obaj mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie ;)

  7. Hitokiri pisze:

    Nie zgodzę sie. Na amerykańskich forach widzę sporo krytyki pod adresem Simmonsa. To również nie jest ocena po 3 meczach tylko po 3 latach. Simmons jest jedynym rozgrywającym w lidze którego się kompletnie ignoruje poza pomalowanym. Przecież powinien zdawać sobie sprawę że to odbija się na całej drużynie i jest to ułatwienie dla przeciwnika. Na produktywności Embiida to również ma wpływ którego można łatwiej podwajać kiedy to Bena można odpuścić. W sezonie regularnym może to nie mieć znaczenia, będzie nabijał swoje 16/8/8 a drużyna może mieć nawet 60 zwycięstw. Za dużo tu talentu. Kiedy jednak dojdzie do play-off i układania taktyki pod konkretnego przeciwnika dobre drużyny w pełni wykorzystają tą nietypową ułomność u rozgrywającego
    To nie jest hejt, uwielbiam Simmonsa, genialna motoryka,przy tego typu wzroście gość jest niesamowicie atletyczny i utalentowany ale to na niego spadnie krytyka kiedy drużyna szybko pojedzie na ryby.
    Nikt nie karze mu siepać trójkami jak Curry. Daleki jestem od wytransferowania go ale ktoś powinien nim porządnie wstrząsnąć że puste cyferki to może trzaskać Westbrook i nie obronią się w play-off a nawet przeciętny Jumpshot dzieli go od TOP5 NBA

  8. Zwyrol pisze:

    Tak czytam Wasze hejty o Naszej drużynie gdzie na podstawie 3 meczy poruszacie dla mnie najzabawniejszy temat – transferów to myślę sobie, że ogólnie o koszykówce to wszystkiego nauczyliście się z “skarbnicy wiedz” jaką jest NBA live tudzież 2k :) kilku forumowiczów proponuje w trakcie sezonu po kilka lub kilkanaście transferów. Brawo :) świetne pomysły :)

    • wizzleman pisze:

      Podpisuję się pod tym. I choć krytyczne spojrzenie jest potrzebne w dyskusji, to nie popadajmy w “hiperkrytykę” jak niektórzy. Wymiana zawodnika o którego oparta jest drużyna to mały absurd. Mamy jeden z najwyższych i najlepiej zbierających zespołów, więc dlaczego nie odpalać trójek? Bilans 3-0, top 1 w stealach(z TWolves), top 3 w blokach, i szósta zbiórka w lidze pokazują w którą stronę celujemy jako team. Defence!

      W offseason przeładowaliśmy zespół, wymieniliśmy pewne części na nowe, dajmy im się dotrzeć i zacząć spójnie działać. Dobrze wiemy co możemy osiągnąć gdy jesteśmy w gazie :) Cel jest jeden, a najlepszy bilans w lidze może tylko pomóc.

      Skupiacie się na ofensywie obwodowej Simmonsa a nie widzicie ile uwagi na sobie skupia pod koszem. I chociaż faktycznie często rozpędzony zatrzymuje się na murze przeciwników postawionym w trumnie i oddaje piłkę to wciąż odnajduje się pod koszem i tam jest niebezpieczny.

      Swoją drogą, śledzi ktoś Makrelę w Orlando? Ciekawie się go ogląda. Może niepotrzebnie go tak szybko wymienialiśmy i mógłby u nas grać z ławki dzisiaj, tak jak w Magic?

  9. Hetman3 pisze:

    Jeśli chodzi o rzucanie za 3 Simmonsa to krytyka jest jak najbardziej uzasadniona. Nawet takie kołki jak Boban, Drummond czy Lopez potrafili w krótkim czasie nauczyć się rzucać. Tu jest problem mentalny i obawa że będą się z niego zbijać jak rzuci kilka cegieł. NIe ma co bać skoro taki shooter jak Harden w dwóch ostatnich meczach ma 2/18 i 3/14 skuteczności.
    Ogólnie większość ekip oddaje ponad 40 rzutów za 3 w meczu. Już trochę ciężko się to ogląda A Houston to już całkiem patologia i męczarnia dla oczu.
    O dziwo wyniki w niektórych meczach są zaskakująco niskie ale bardziej chodzi o ceglenie za 3 niż solidną obronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *