Sixers – Hornets 118:114

Z problemami, jednak wygrywamy w Charlotte, mimo dużo słabszego bilansu, zawodnicy Hornets kolejny raz okazują się bardzo ciężką przeprawą. Mecz był zacięty i wyrównany aż do ostatnich sekund. Odpoczywającego Joela, w pierwszej piątce zastąpił Amir Johnson. Gospodarze musieli sobie radzić bez Zellera, który poza Walkerem, ma największy wpływ na grę swojego zespołu.

Od pierwszej kwarty mogliśmy dzisiaj liczyć na dwóch zawodników. Ben Simmons oraz JJ Redick postanowili udowodnić, że da się wygrywać bez kameruńskiego lwa. Simmons do przerwy miał 15 punktów, praktycznie nie myląc się z gry, JJ z kolei dziurawił siatki zdobywając 21. Mimo ich świetnej gry, do przerwy prowadziliśmy tylko 62 do 59.

Po przerwie gospodarze zaczęli dochodzić do głosu i to oni przejęli inicjatywę. Głównie za sprawą Walkera i Lamba, odrobili niewielką stratę i wyszli na prowadzenie. Kemba rzucił nam 21 punktów, co przy 60 które nam zaaplikował we wcześniejszym pojedynku, nie wygląda źle. Lamb był świetny i zdobył 26 punktów, dał impuls z ławki wraz z Baconem i Kaminskim. Teraz uwaga, cała ławka Hornets zdobyła 61 oczek, nasza marne 14. Wszystkie punkty dla nas z ławki zdobył chwalony ostatnio Ennis III. Siła naszej pierwszej piątki jest potężna, niestety ława momentami kuleje. Moim zdaniem trochę szkoda, że tak mało szans dostaje Jonathon Simmons. W spurs potrafił w niewielkim czasie być bardzo efektywny. Przed ostatnią kwartą przegrywaliśmy 89-85.

W czwartej kwarcie grę na swoje barki w większym stopniu wzięli Harris, oraz Butler, który przyzwyczaił do dobrej gry w końcówkach. Może się Jimmy bardzo podobać w ostatnich meczach, odciąża Simmonsa z rozegrania, a do tego sam świetnie kończy akcję. To jego trójka dała nam prowadzenie w końcówce. To on asystował w tłoku do Simmonsa i to on rozdał do Ennisa na kluczową trójkę na 18 sekund do końca spotkania. W całym spotkaniu miał 23 punkty oraz aż 9 asyst. Gra dojrzale, gdy trzeba rzuca, gdy ma przewagę idzie pod kosz. Ostatecznie po rzutach wolnych Harrisa, Hornets mieli piłkę oraz 10 sekund na rozegranie akcji. Lamb świetnie zagrał 1 na 1 z TJem, lecz na nasze szczęście nie trafił spod kosza. Było bardzo blisko dogrywki. Za parę dni nikt nie będzie o tym pamiętał, a kolejne 5 zwycięstwo z rzędu, wpada na nasze konto.

Co ciekawe Redick miał 27 punktów i 10 zbiórek, co dało mu pierwsze od 13 lat double-double. Zabrakło mu tylko dwóch asyst to triple-double, a tego w NBA chyba nigdy nie dokonał. Czyli co, JJ jak wino, im starszy tym lepszy? Już dzisiaj podejmujemy graczy Celtics, a wiemy wszyscy jak niewygodny to dla nas rywal…

1 komentarz

  1. mick_jones pisze:

    Redick idzie na rekord :D 2q 7 min do końca – 21pkt. Jestem pod dużym wrażeniem Butlera w ostatnim czasie. Świetnie się prezentuje po obu stronach parkietu. Póki co zawodzi Harris ale nie martwiłbym się o jego formę, mimo tego że mu ewidentnie nie siedzi to za każdym razem gdy ma piłkę w ręce to stwarza zagrożenie, przyciąga uwagę obrońców, bliżej kosza jest często podwajany przez co może odgrywać do Simmonsa.

Pozostaw odpowiedź mick_jones Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *