Sixers – Knicks 109:104

Zwycięstwem kończy się mecz z New York. Mecz był ciężki i wyrównany, dość powiedzieć, że przed czwartą kwartą mieliśmy 5 punktów straty, a w pewnym momencie trzeciej kwarty 17. Wydarzeniem meczu jednak pierwsza oficjalna trójka Simmonsa! Da się?

 

Knicks personalnie z pewnością nie są tak słabi jak ich obecny bilans. Pokazali to dzisiaj, Marcus Morris zawsze przeciwko nam gra super. Dodatkowo Randle, Gibson, Smith Jr., mają kim grać. Po pierwszej wyrównanej połowie, w trzeciej potrafili nam odskoczyć i wyjść na wysokie prowadzenie. Na szczęście run 10-0 pod koniec kwarty przywrócił nas do gry. Spora w tym zasługa Ennisa, bardzo podoba mi się jego gra w tym sezonie. Do energii, którą wkłada od zawsze, teraz dokłada pewny rzut za 3.

Bohaterem czwartej kwarty Mike Scott, jego trzy trójki w tej części gry okazały się kluczowe. Cała ławka Sixers zasługuje dzisiaj na słowa uznania. Swoje momenty mieli Burke, Milton oraz Thybulle. Graliśmy bez Josha Richardsona, więcej oczekiwałem w związku z tym od Harrisa. Tobias jednak potwierdza, że jest nieregularny, bardzo dobre występy miesza z przeciętnymi. To go odróżnia od poziomu All-Star. Dobre spotkanie Simmonsa, 18 punktów oraz 13 asyst, kolejny raz na świetnej skuteczności. Tylko skoro idzie, to czemu by nie podejmować więcej prób?

Kolejny mecz z piątku na sobotę, zagramy z będącymi w dołku Spurs, których musimy pokonać!