Gdy wszystkie media mówią o historycznej serii porażek Sixers, umyka nam jedna z najważniejszych wiadomości ostatnich miesięcy:

“(…)Nie będziemy kusić żadnych wolnych agentow przez najbliższy czas. Zajmujemy się teraz rozwojem. Kiedy rozwój naszych zawodników zostanie zakończony, podobnie jak kilka innych elementów naszego planu, wtedy można rozmawiać o wolnych agentach (…) Żadnen z nich nie będzie chciał dołączyć do Philadelphii na tym etapie. Dlaczego jakiś dobry wolny agent chciałby tu przyjść i chcieć brać udział w przebudowie”?

Co to znaczy? Trener Brown odpowiedział nam właśnie na jedno z najważniejszych pytań na temat przyszłości klubu. Okazuje się wbrew temu, co wcześniej spekulowano, że Sixers latem nie będą kusić nikogo z długiej i atrakcyjnej listy wolnych agentów. Zrobią to najwcześniej latem 2015 roku. To oznacza, że jedyne wzmocnienia jakie nas czekają na sezon 2014/15 to te z draftu, lub ewentualnych wymian jakie mogą mieć miejsce w dniu draftu. A w takiej sytuacji jest bardzo prawdopodobne, że Thaddeus Young zmieni wtedy klub.

Spokojnie, nie oznacza to, że przyszły sezon będzie tak samo ciężki, jak obecny. Michael Carter-Williams, zdrowy Nerlens Noel, dwa wysokie wybory draftu (np. Andrew Wiggins/Jabari Parker + inny z potencjałem bycia “franchse player”), Thaddeus Young lub zawodnik za niego pozyskany i przypuszczalnie Tony Wroten, James Anderson i Henry Sims mają szansę wygrać nawet dwa razy więcej meczy, niż w tym sezonie. O regularnym przegrywaniu 30+ punktaami czy seriami porażek po 20 meczów też można zapomnieć. Niestety marzenia o play-offs też trzeba odłożyc o kolejny sezon, ale plan przebudowy Sama Hinki’ego od razu zaplanowany był na 2-3 sezony…