Tutorial dla Eltona Branda, czyli naprawa Sixers w pięciu krokach

Sezon 2019/20 wiązał się z wielkimi oczekiwaniami kibiców, ale niestety w połowie rozgrywek Sixers są jednym z największych rozczarowań całej ligi. Wściekli fani coraz częściej żądają zwolnienia dosłownie wszystkich zawodników i całego sztabu trenerskiego, ja zamiast takich skrajnych opinii krótko przedstawię pięć mniej radykalnych pomysłów na naprawę tego zespołu.

1. Przesunięcie Ala Horforda na ławkę rezerwowych.

Horford sprawdza się doskonale na zastępstwie Joela Embiida, ale gdy Kameruńczyk wróci do gry, to “Big Al” powinien wychodzić z ławki na pozycje 4-5. W taktyce z Embiidem nie odnajduje się na boisku, zmuszany jest do ograniczania swoich najlepszych zagrań w ciasnej strefie podkoszowej, zamiast tego forsuje rzuty za trzy, które nie pomagają ani zespołowi, ani jego indywidualnym statystykom.

A właśnie cyferki są bezlitosne: jeśli któryś z tych graczy jest sam na parkiecie, Sixers generują mniej więcej tyle samo punktów w meczu w obu przypadkach. Ale kiedy obaj są na parkiecie w tym samym czasie, Sixers na 100 posiadań zdobywają aż 8 punktów mniej, niż gdy na parkiecie jest tylko Embiid (który wówczas również znacznie zyskuje indywidualnie i bardziej przypomina dominatora).

2. Powrót Bena Simmonsa na naturalną pozycję.

Australijczyk podczas draftu był silnym skrzydłowym, jednak wówczas Brett Brown zapowiedział eksperyment z przesunięciem go do roli rozgrywającego. To się nie udało i eksperyment ten trzeba zakończyć, a Simmons może grać jako point forward. Widzieliśmy już to czasami ze słabym skutkiem, bo takie granie obok Embiida będzie wymagać pracy. Ale na przykład w wygranym meczu z Bucks w samej końcówce gra Simmonsa pod koszem przyniosła łatwe punkty i uchroniła Sixers przed całkowitą stratą przewagi.

Czas przestać narzekać na brak rzutu za trzy albo nawet z dystansu i zaakceptować, że trochę pyszałkowaty Simmons już prawdopodobnie nigdy się nie zmieni (chyba, że ze zmianą trenera?). Jednak nie chodzi tu o to – gra Sixers z Simmonsem na rozegraniu jest zbyt przewidywalna, każda akcja nie będąca kontrą przypomina poprzednią, co przeciwnikowi zbyt łatwo jest powstrzymać lub ograniczyć. W ten sposób w play-offs Simmons jakiego znamy znowu przestanie istnieć.

3. Większa agresywność w ataku.

Sixers mają szóstą defensywę w NBA (106 punktów na 100 posiadań w porównaniu do 110 punktów i 15 miejsca przed rokiem), ale ich problemem jest atak. Słaba skuteczność za trzy? Nic z tych rzeczy! Sixers wbrew pozorom nie rzucają za dużo – 25 miejsce w lidze w oddanych trójkach, 17 w skuteczności. Na półmetku sezonu mają niemalże identyczną skuteczność oraz średnią oddawanych trójek, co w całym poprzednim sezonie.

Problemem są punkty z rzutów wolnych: 27.5 przed rokiem do 21.7 obecnie. Te 6 punktów mniej ma odzwierciedlenie w całkowitej średniej punktowej: 115.2 przed rokiem do 109.3 teraz. Dzieje się tak, bo zawodnicy unikają fizycznego grania w polu trzech sekund, wchodzenia w pomalowane i jeśli tylko nie grają szybkich kontrataków lub nie mają wolnej drogi pod kosz, to rzucają zbyt wiele z pół dystansu bez większego kontaktu fizycznego i bez większych szans na wymuszenie faulu. Z takim wzrostem i atletyzmem grają zdecydowanie zbyt miękko.

4.Wzmocnienia na obwód.

Już teraz można uznać, że strata J.J. Redicka to był największy błąd ubiegłego lata. Nie tyle ze względu na jego skuteczność, bo Sixers całym kolektywem go zastąpili, co umiejętność zdobywania najważniejszych punktów w kluczowych momentach gry. Takim zawodnikiem był też Jimmy Butler, ale on nie chciał zostać w Philadelphii, więc nie biorę go pod uwagę. Sixers muszą pozyskać takiego strzelca i dodatkowo w przypadku przesunięcia Bena Simmonsa, potrzebny jest im też solidny rozgrywający grożący rzutem za trzy. Trey Burke i Raul Neto pozytywnie zaskakują, ale nie nadają się do wyjściowej piątki zespołu walczącego o tytuł.

5. Zmiana trenera.

Za większość z powyższych problemów odpowiada Brett Brown, który powinien jak najszybciej pożegnać się ze swoim stanowiskiem. To on nie przeprowadził żadnej znaczącej zmiany, kadrowej lub taktycznej, od początku sezonu. Nie będę się zagłębiał w ten temat, bo o tym pisałem już tutaj. Wtedy jednak pytaliście, kto mógłby go zastąpić. Trudno mi wymienić odpowiednich kandydatów, zamiast tego sprawdziłem, jakie nazwiska są najczęściej podawane przez amerykańskich kibiców Sixers. A są to Dave Joerger, Jay Wright, Mark Jackson, Jason Kidd i Jeff van Gundy. Zapewne znajdzie się też wiele innych.