Kibice wstali i nagrodzili owcacją zespół już pod koniec trzeciej kwarty, kiedy było jasne, że seria 26 kolejnych porażek dobiegła końca i nie będzie nowego, negatywnego rekordu. Słychać było nawet okrzyki “Thank you, Detroit!”. Mecz obejrzało ponad 17 tysięcy kibiców, co jest świetnym wynikiem w tym sezonie, a to dlatego, że zgodnie z tym co sam przewidywałem, to właśnie w tym meczu Sixers mieli największe szanse na zatrzymanie serii. Chociaż zawodnicy upierają się, że nie zaprzątali sobie głowy serią i  rekordem, że raczej chodziło im o bycie lepszym i wygraniu kolejny raz, to ten mecz był na pewno ich najjaśniejszym punktem od czasu pokonania Miami Heat na początku rozgrywek. Prawdziwe świeto w Philadelphii…