Wyżył się Iguodala na Philadelphii…

Po latach poprawnych politycznie wywiadów, wsparcia i dobrych słów, każdy chce w końcu wyrzucić z siebie to, co go gryzło. Wyżył się więc Andre Iguodala na swoim byłym zespole:

Tak naprawdę w ciągu ostatnich kilku lat nie cieszyłem się koszykowką w pełni. Ostatni rok był dla nas wielki, ale był tylko małą przerwą w krytyce, która nie opuszczała nas żadnego dnia”

“Przewodziłem zespołowi w asystach, więc ułatwiałem grę innym. Ale nie byłem tak traktowany. Kiedy przegrywaliśmy, to była moja wina, bo nie rzucałem dużo. A kiedy wygrywaliśmy, a piłka ładnie krążyła po boisku, wszyscy już chwalili jak dobrze Andre kreuje innych”.

“Na każdym obozie przygotowawczym musiałem wiele sobie udowadniać, bo trenerzy przychodzili i mówili: Nie rzucaj trójek. Nie rzucaj trójek. Nie rzucaj trójek. Wchodź pod kosz i wsadzaj piłkę. Wchodź i wsadzaj. A ja przecież umiem rzucać za trzy! W pierwszym roku Douga Collinsa nie rzucałem za trzy bo powtarzał, że nie chce bym oddawał ten rzut. W zeszłym roku powiedziałem: Będę rzucał! I co się stało? Miałem 38%, co dawało mi top25 w lidze, ale ja przecież nie powinienem rzucać! Tyle pracy w coś wkładasz przez całe lato, a potem oni zabraniają ci tego robić”.

Całość artykułu przeczytacie tutaj.

Nieładnie jest iść z problemami swojej drużyny do dziennikarzy i roztrząsać je medialnie, ale jeśli się tego nie zrobiło, to po jej opuszczeniu chyba lepiej zostawić brudy za sobą i siedzieć cicho, prawda?