Czas na zmiany?

Do końca trade deadline zostało 9 dni, po ostatnich dyskusjach na stronie postanowiłem przyjrzeć się sytuacji oraz przeanalizować czy stać nas na jakieś ruchy transferowe. Przyznam, że osobiście byłem po stronie rozwoju młodych i sceptycznie byłem nastawiony do zmian w składzie. Jednak wielu z Was słusznie zauważyło, że można poczynić zmiany w kadrze, nie tracąc najważniejszych elementów układanki.

Zaczynam więc od tego, co możemy śmiało poświęcić :

– odrzucam z góry graczy młodych, bo raz że poza Korkmazem każdy z nich gra i robi postęp, a dwa to, że mają niskie kontrakty, więc ciężko nimi handlować. Pick 1 rundy w przyszłym roku też jeszcze bym zostawił, bo okolice 15 miejsca to ciągle wysoki numer, czasami wartość takich picków bardzo rośnie w dniu draftu. Covington z transferów jest wyłączony, zresztą jego, mimo wahań formy, nie wyobrażam sobie w innym klubie.

– pozostaje więc trójka: Johnson, Bayless oraz Booker. Tego ostatniego byłoby mi najbardziej szkoda, bo wnosi energię z ławki, ale zabiera minuty Holmesa i po sezonie i tak kończy mu się kontrakt. Picki drugiej rundy – jak najbardziej, nie przypominam sobie wartościowego wyboru w naszym wykonaniu (Jerami Grant?).

Teraz trzeba się zastanowić kogo możemy pozyskać, a nawet nie tyle kogo, tylko z jakiej drużyny. Nie pozyskamy nikogo z drużyny z topu, oddając w zamian półśrodki.  Należy celować w drużynę, która zmierza ku przebudowie, albo taką, która tankuje. Z dołu tabeli wschodu usuwam Magic, bo poza Simmonsem i Fournierem (długi i tłusty kontrakt) nikt nie przykuwa mojej uwagi. Nets z tego samego powodu… Bulls, bo tam doświadczenia nie zdobędziemy. Zostają Hawks oraz Hornets. No i mamy pierwszą propozycję :

Dorzucamy do tego pick 2 rundy draftu i wszyscy zadowoleni. Zobaczmy czy kwoty się będą zgadzały, gdy byśmy chcieli pozyskać Walkera.

W tym wypadku z pewnością musielibyśmy poświęcić pick 1 rundy i coś jeszcze, ale czy gra jest warta świeczki? Odpowiedź z pewnością byłaby łatwiejsza, gdybyśmy wiedzieli jaka jest sytuacja z Fultzem, mimo wszystko uważam, że 1,5 roku gry u nas takiego gracza jak Kemba, warta jest poświęceń. Oglądając mecze Sixers często odnoszę wrażenie, że brakuje nam kogoś, kto w pewnych momentach meczu potrafi zrobić coś z niczego i samemu wykreować sobie punkty. Takim kimś miał być Markelle, no i koło się zamyka.

Przejdźmy teraz na zachód: odrzucam Mavericks, Suns oraz Utah (niestety Rodney Hood raczej nie do wyciągnięcia, ma niski kontrakt i musieliby dorzucić jeszcze kogoś, kogo by się chcieli przy okazji pozbyć, jednak tam wszyscy są na krótkich kontraktach poza Gobertem… chyba że pick 1 rundy?). Pozostają Kings, Grizzlies oraz Lakers. Clippers są w przebudowie, ale Lou odejdzie do topowej drużyny, a Bradley, którego chętnie bym widział w drużynie, nie widzę powodu dla którego Clippers mieliby go puszczać za nic – pick 1 rundy draftu mógłby ich przekonać, ale podobno planują szybką przebudowę drużyny bez kilkuletniego zbierania assetów.

Zacznijmy od Memphis, bardzo często w komentarzach pojawiało się nazwisko Evansa, to byłby bardzo dobry fit, jednak pojawia się problem jego niskiego kontraktu. Żeby transfer był udany, trzeba by było oddać kogoś z młodych typu Saric (a tego byśmy nie chcieli). Druga opcja to przyjęcia jakiegoś wysokiego kontraktu i tutaj propozycja ode mnie:

Plan dobry, tylko trzeba by było dodać picki, raczej ten 1 rundowy ?

Pozostaje Sacramento i postać Georga Hilla, trade jest możliwy, tylko trzeba sobie zadać pytanie: czy warto brać zawodnika, który ma 3-letni kontrakt wart 20 milionów rocznie? Hilla z zeszłego roku z Utah brałbym w ciemno jako PG, jednak w tym roku, w roli mentora w Kings, spisuje się poniżej oczekiwać i widać, że taka rola średnio mu pasuje… Druga sprawa to fakt, że Kings mieli grać o Playoffs, a szorują dno tabeli. W zamian trzeba by było posłać Baylessa i kogoś z dwójki Booker/Johnson.

No i Lakers, rzadko padało nazwisko Jordana Clarksona, z jednej strony uważam, że taki gracz by nam się przydał, ma łatwość w zdobywaniu punktów, ciągle jest młody, ma jeszcze miejsce na rozwój, tylko często przetrzymuje piłkę i ma raczej charakter egoisty, średnio wpisujący się w drużynowe granie.

Tutaj jednak kontrakty się zgadzają i po dodaniu picka, pytanie tylko z której rundy, Lakers powinni się zgodzić, bo jak wiemy od dłuższego czasu planują się go pozbyć.

Z pewnością Bryan Colangelo ma pole do popisu, dotychczasowe jego ruchy były raczej zachowawcze. Moim zdaniem nie powinniśmy się spodziewać żadnej bomby w stylu Kemby, tylko transferu jak ten z Belinellim. Inną sprawą jest to, że każdy GM w NBA ma łeb na karku i to co wychodzi w programie, nie zawsze ma odzwierciedlenie w rzeczywistości…

A Wy ? Jakie kroki byście poczynili będąc w roli Bryana ?