Mecze

Sixers – Warriors 114:118

Niestety Sixers nie udało się zakończyć tournee po zachodzie wygraną przeciwko osłabionym GSW, którzy grali w tym mecz bez swojej największej gwiazdy Stephena Currego, pauzującego z powodu… grypy. Mecz od początku przebiegał pod dyktando Sixers, którzy utrzymywali kilku punktową przewagę, nie pozwalając się rozkręcić miejscowym Warriors. Goście grali zespołowo, piłka krążyła z rąk do rąk, trafiając na czyste pozycje. Al Horford grał bardzo wszechstronnie, wykorzystując swoje parametry pod koszem, a...

Czytaj dalej...

Sixers – Kings 125:108

Wciąż bez Embiida, Simmonsa i Richardsona kontynuujemy serię spotkań po zachodnim wybrzeżu. Od początku spotkania jednak postawiliśmy twarde warunki gospodarzom z Sacramento, wychodzą po kilku chwilach na dwupunktowe prowadzenie. Niestety dobra dyspozycja nie trwała długo, bo przewagi nie udało się utrzymać nawet do końca pierwszej kwarty. Wejście na parkiet rezerwowych zmieniło obraz gry i spowodowało serię punktów gospodarzy. Początek drugiej kwarty to jednak powrót do odpowiedniej agresywności i ponowne odskoczenie...

Czytaj dalej...

Sixers – Lakers 107:120

Nie udało się postawić drugiej drużynie z Los Angeles. O ile pierwsza kwarta była świetna i Sixers wygrali ją 35 do 28, to im dalej w las, tym gorzej. Druga i trzecia kwarta to dominacja Lakers, w których prym wiódł wypoczęty Davis. Przed ostatnią kwartą mieliśmy do odrobienia 16 punktów. Udało się odrobić tylko 3. Z niezłej strony pokazał się Robinson III, na świetnej skuteczności 10/15 z gry zdobył 25...

Czytaj dalej...

Sixers – Clippers 130:136

Niestey przegraliśmy wyjazdowe spotkanie z LAC. Do 3Q graliśmy bardzo dobrze, Shake Milton zaliczył najlepszy swój zawodowy występ – rzucił 39 pkt. (!!!) dodając do tego 3 zbiórki i 5 asyst. To właśnie 3Q i zupełny brak obrony doprowadziły do tego, że LAC zrobili nam run 28-9. A wspomniany Shake Milton w tejże kwarcie rzucił tylko 3 pkt. Graliśmy do końca. Jednak ani świetny występ Miltona, ani Harris – 25...

Czytaj dalej...

Sixers – Knicks 115:106

Pod nieobecność Joela i Bena, do zwycięstwa nad czerwoną latarnią ligi poprowadził nas Tobias Harris zdobywca 34 punktów. Spotkanie kompletnie bez historii, bo gospodarze prowadzili od pierwszej do ostatniej minuty, mając oczywiście jednak gorsze momenty, przez co nie byli w stanie utrzymać wysokiej przewagi i chociaż raz w tym sezonie rozgromić rywali. Mało tego, trzecia kwarta padła nawet łupem gości, a ostatnią wygraliśmy jednym oczkiem. Przyjemność z oglądania drużyny z...

Czytaj dalej...