Biografia Pata Croce’a została opublikowana na Sixers.pl w 2002 roku i aktualizowana przez kilka kolejnych lat. Przypominamy ją w ramach serii „Powrót do przeszłości”, abyście mieli dostęp do najlepszych i najciekawszych tekstów z historii tego serwisu.
Początki. Pat Croce przyszedł na świat 2 listopada 1954 roku. Już w wieku 2 lat złamał sobie rękę, co chyba zapowiadało jego przyszłe ryzykowne, pełne szaleństw życie. Od najmłodszych lat jego pasją był sport. W wieku kilkunastu lat zaczął ćwiczyć karate, kilka lat później był już na tyle dobry, że zdobywał nagrody na turniejach w których brał udział. Otrzymał nawet tytuł Międzynarodowego Mistrza Karate. Studiując na college’u spotkał swoją przyszłą żoną, Diane, z którą spędzał mnóstwo czasu. W 1977 roku Croce ukończył University of Pittsburg, a w 1978 wziął ślub. Na podróż poślubną wybrał się do Kalifornii, gdzie m.in. spędził dużo czasu w Disneylandzie. Pat i Diane są małżeństwem do dzisiaj, mają dwójkę dzieci: Kelly i Michaela.
Przygodę z profesjonalnym sportem Pat zaczął latach 80-tych. Od 1980 roku był trenerem kondycyjnym zespołu NHL (National Hockey League), Philadelphia Flyers. Już kilka lat później otworzył w małym budynku w Broomall w Philadelphii pierwszy ze swoich centrów zajmujących się trenowaniem kondycji sportowców (Sports Physical Therapists, Inc.). Jego klientami byli m.in wybitni gracze NBA: Make Schmidt i Julius „Dr J.” Erving.
Praca w Philadelphii 76ers. 19 marca 1996 Philadelphia 76ers podpisała 5-cio letni kontrakt z nowym prezesem drużyny. Kiedy Pat Croce, bo o nim mowa, zaczynał swoją pracę, Sixers byli jedną z gorszych drużyn w NBA (18 zwycięstw przy 64 porażkach). Liderem drużyny był wówczas znakomity Jerry Stackhouse, jednak sam nie potrafił podnieść swojego zespołu na wyższy poziom gry. Croce obiecał, że w ciągu 5 lat uczyni wszystko co w jego mocy, aby Sixers wrócili do dawnej świetności. Od razu wziął się do roboty. Najważniejszą rzeczą była przebudowa drużyny. Sukces przyszedł bardzo szybko, gdyż w tym samym roku w drafcie wybrano z numerem pierwszym szybkiego i wspaniale się zapowiadającego obrońcę, Allena Iversona. Po zakończeniu sezonu miał on na swoim koncie nagrodę MVP Meczu Gwiazd Pierwszoroczniaków oraz miano Debiutanta Roku. Jednak Sixers tylko w małym stopniu poprawili swoje wyniki. Dodatkowo między Iversonem i Stackhousem wybuchł konflikt, gdyż obydwoje chcieli być samodzielnymi liderami. Większość graczy narzekała ponadto na słabego trenera, którym wówczas był Johnny Davis. (więcej…)

Moje pierwsze pytanie dotyczy tego co spowodowało oddanie przez Ciebie koszulki z nr 4 Chrisowi?
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Nie dlatego, by polecić Wam „Moneyball” (chociaż to moim zdaniem jeden z najlepszych filmów sportowych, jakie powstały) tylko przy okazji zatrudnienia przez Sixers na stanowisko menagera Sama Hinkiego – na zdjęciu obok.
Smallwood pisze, że fani Sixers mogą być rozczarowani Bynumem pozyskanym z Lakers, ale kalifornijczycy zanotowali nie mniejszą katastrofę. Różnica w tym, że Bynum nie postawił nogi na parkiecie, a Howard rozegrał 76 meczy sezonu i 4 play-offs, więc Lakers chociaż wiedzą, czego się po nim spodziewać. Ale Los Angeles to inna mentalność, zawsze większe oczekiwania niż gdzie indziej, więcej pieniędzy wydanych niż gdzie indziej, a Sixers liczyli się z ryzykiem ściągając Bynuma. Dlatego to w LA przeżyli największe rozczarowanie.
Denver Nuggets po pozyskaniu Andre Iguodali długo się zgrywali, ale osiągnęli najlepszy finisz sezonu w lidze i awansowali do play-offs z trzeciego miejsca. W pierwszej rundzie byli niesamowicie bezbronni przeciwko Warriors, przegrywając z niżej rozstawionym rywalem 2-4. Była to dziewiąta porażka Nuggets w pierwszej rundzie w ostatnich dziesięciu sezonach!
Wojciech Michałowicz, dziennikarz Canal+. Ukończył AWF ze specjalizacją koszykarską oraz równolegle Uniwersytet Warszawski na kierunku dziennikarskim. Po studiach rozpoczął praktykę w telewizji. Po 20 latach pracy w zawodzie dziennikarza ma na koncie między innymi 8-letnią współpracę z „Gazetą Wyborczą” oraz takimi czasopismami jak: „Sztandar Młodych”, „Przegląd Sportowy”, „Sport katowicki”, „Sport Review”, „Mecz”, „Basket”, „Piłka Nożna +” oraz wieloma, wieloma innymi. Od blisko 16 lat zajmuje się komentowaniem spotkań w telewizji. Dzisiaj każdy kibic kojarzy jego głos ze stacji Canal+ Sport, dla której realizuje mecze NBA, NFL oraz Euroligę. Zapraszamy do lektury wywiadu, który Pan Wojciech zgodził się udzielić specjalnie dla serwisu Sixers.pl.
Nie mogłem napisać o zwolnieniu trenera Douga Collinsa, ale zakładam, że wszyscy już o tym wiedzą. Może nie tyle o zwolnieniu, bo oficjalnie mowa o „rezygnacji ze stanowiska”. Tylko kto w to wierzy? Collins twierdzi, że zaplanował odejście już w grudniu zeszłego roku i nie chce już nigdy być trenerem w NBA (w to jeszcze trudniej uwierzyć) ale tak naprawde zostaje w Sixers na kolejny rok jako konsultant. To wynik kompromisu z Joshuą Harrisem, który dzięki temu zapłaci Collinsowi „tylko” 2 miliony dolarów z ostatniego roku jego kontraktu (wartego 4 miliony). Niezły interes. Tak czy inaczej, bilans Collinsa w Sixers to 110-120, co daje mu 442-407 w całej karierze trenerskiej.
Niestety wbrew radom lokalnych mediów, wbrew fanom jasno wyrażajacych się w różnych ankietach, Harris upiera się, że latem będzie próbował zatrzymać Andrew Bynuma. Bo to „zawodnik z top15 w lidze”. Harris stwierdził nawet, że jeśli mógłby cofnąć się w czasie, ponownie wykonałby transfer, w którym zyskał chorego na kolana zawodnika, tracąc Nika Vucevica. Może miał na myśli top15 kontuzjogennych gwiazd w NBA?
Z innej beczki: udostępniono ponad 600 stron akt rozwodowych Allena Iversona. W nich głównie o wieloletnich problemach alkoholowych byłego gwiazdora Sixers, z którymi próbowała walczyć jego ex-żona Tawanna. Z powodu pijaństwa AI ponoć przychodził z kacem na treningi, opuszczał spotkania z dziećmi lub zostawał ich bez opieki. Próbując wrócić do NBA nie przyszedł na treningi sprawnościowe, jakie miał mu zorganizować były trener Michaela Jordana i Kobe Bryanta. Iverson będzie musiał się dzielić z Tawanną połową zysków jakie daje mu (i będzie dawał do końca życia) Reebok. W tej chwili ponoć trudno się z nim skontaktować, chociaż żyje jakby dalej był bogaty. Martwią się o niego najbliżsi przyjaciele (trenerzy Thompson, Brown i Karl, a nawet Pat Croce), a były kolega z drużyny i prywatnie także przyjaciel Roshown McLeod stwierdził wprost, że „on z hukiem uderzył w dno, ale nie zdaje sobie z tego sprawy”.










