Pacers – Sixers 103:91

Nerlens Noel w swoim debiucieCzy to z powodu ponad 4-miesięcznej przerwy, czy mecz otwarcia naprawdę był tak ciekawy do oglądania? Sixers zaczęli agresywnie i skutecznie, kontrolując grę przez pierwszą kwartę i wymuszając na gospodarzach wiele strat. Osłabieni kontuzjami Pacers doszli do siebie dopiero po zmianie połów i utrzymali prowadzenie do końca, mimo to nie obyło się bez kilku dłuższych serii punktowych obu stron. Sixers byli raz blisko remisu (89-92 na 4.12 min. przed końcem), ale Pacers okazali się skuteczniejsi i gościom zabrakło już energii na koncówkę. Być może wynik byłby inny, gdyby nie fatalnie oddawane rzuty wolne filadelfijczyków…

Nerlens Noel (6 punktów, 10 zbiórek, 3 bloki) nie powtórzył sukcesu Michaela Cartera-Williamsa w swoim debiucie w NBA. Nieźle bronił, ale na atakowanej tablicy nie istniał lub siłowo i bezskutecznie pchał się pod kosz, nie umiał wykreować sobie pozycji do rzutu (tylko 2/11 z gry i 2/6 z wolnych). Trzeba jednak przyznać, że zupełnie zabrakło pod niego zagrań, nawet najzwyklejszych zasłon czy pick’n’rolli. Jedynie Alexey Shved dwukrotnie próbowal uruchomić Noela w akcji dwójkowej. Jest więc nadzieja, że sytuacja poprawi się wraz z przyjściem Cartera-Williamsa.

Tony Wroten jako strzelec spisał się bardzo dobrze (22 punkty, 8 zbiórek, 7 asyst, 3 przechwyty), dostarczając wiele energii i często niesamowicie wbijając się pod kosz. Niestety w drugiej połowie zbyt często, zapominając przy tym o partnerach. Chociaż jako rozgrywający wypadł lepiej niż osobiście oczekiwałem, to o wiele lepiej na tej pozycji prezentował się Alexey Shved (18 punktów, 5 asyst).

Z pozostałych zawodników nienajgorzej spisała się para centrów (Sims i Davies), jednak w obronie byli oni bezlitośnie ogrywani przez Roya Hibberta (22 punkty, 8 zbiórek, 7 bloków). Niespodziewanie w pierwszej piątce wyszedł Chris Johnson (12 punktów), który pozytywnie zaskoczył opanowaniem i skutecznością. W następnym spotkaniu prawdopodobnie zastąpi go Mbah a Moute, który w ostatniej chwili wrócił na mecz z Kamerunu.

W przeciwieństwie do Johnsona, opanowania nie pokazał Malcolm Thomas, który wypadłby nawet przyzwoicie, gdyby w drugiej kwarcie nie popchnął od tyłu Hibberta, co niemalże skończyło się bójką (ostatecznie Hibbert dostał przewinienie techniczne, a Thomas niesportowy faul). Negatywnie wypadł K.J.McDaniels, który zagrał bardzo, bardzo słabe spotkanie po obu stronach parkietu (sprawiał wrażenie bardziej stremowanego, niż nie przygotowanego do gry). Hollis Thomspon kolejny raz udowodnił, że żaden z niego strzelec i osobiście wciąż nie rozumiem, skąd takie zaufanie do niego od trenera Browna.

W piątek Philadelphia zmierzy się na wyjeździe z Milwaukee.

Znamy skład na sezon 2014/15

Sixers zwolnili Elliota Williamsa i Marquisa Teague, zmniejszając liczbę zawodników do wymaganej piętnastki. Znamy więc oficjalny i ostateczny skład, który możecie zobaczyć tutaj.

Tylko czterech zawodników urodziło się przed 1990 rokiem, a średnia wieku to 23.4 roku. Sezon na liście zawodników nieaktywnych rozpoczną Joel Embiid, Jason Richardson i Jerami Grant. Jest duża szansa na to, że pierwsza dwójka pozostanie tam przez całe rozgrywki.

Jutro mecz otwarcia, na ktorym możemy spodziewać się pierwszej piątki: Wroten, Thompson, Mbah a Moute, Noel i Sims.

  

Arnett Moultrie poza Philadelphią

Wygląda na to, że mimo dobrych występów w meczach przedsezonowych, Sam Hinkie i Brett Brown nie byli przekonani do Arnetta Moultrie’go. Zamiast go zwolnić, Hinkie zrobił podobny „numer” jak wcześniej w przypadku Caspera Ware. Sixers oddali Moultrie do New York Knicks, w zamian pozyskali Travisa Outlawa i prawa do zamiany pozyskanego wcześniej od Clippers wyboru w drugiej rundzie draftu 2018 roku, na wybór Knicks.

Zarówno Sixers jak i Knicks oczywiście natychmiast zwolnili swoich nowych zawodników. Knicks zostali z lepszą sytuacją w salary cap (bo Moultrie kosztował 2 miliony mniej, niz Outlaw), a Sixers zyskali na drafcie (ale muszą zwolnić jeszcze jednego gracza).

  

Tankdelphia ver. 2.0

TankowanieW Philadelphii wszystko jest nieprzewidywalne. Tak bardzo czekalismy na najlepszy od dekady draft, a okazało się, że 5 z 7 pozyskanych zawodników nie zobaczmy w grze conajmniej przez rok. Tak bardzo cieszyliśmy się z końca poprzedniego sezonu, w którym Sixers musieli bezczelnie „tankować”, a teraz okazuje się, że w tym sezonie będą dalej to robić.

„Widzę wielkie, jasne światło na końcu tego wszystkiego. Widzę za rogiem Sarica, widzę zdrowego Embiida. Widzę więcej wyborów w drafcie. Widzę Michaela i Nerlensa dojrzewajacych razem na parkiecie. Widzę dostatek pieniędzy i możliwości, by pozyskiwać wolnych agenow. Widzę dobre czasy” – powiedział kilka dni temu Brett Brown i nie można odmówić mu racji. Plan Sama Hinkie’go może zniszczyć chyba tylko jakas klęska żywiołowa. Ale to wymaga czasu. Dlaczego aż tyle? – pytają miejscowi kibice w Philadelphii, ktorzy czekają na kolejne mistrzostwo odkąd autor tego tekstu przyszedł na świat od 1983 roku. Co by było, gdyby…

  • Możemy sobie wyobrazić, że w drafcie 2014 roku Sixers nie wybierają Joel Embiida i Dario Sarica, tylko graczy dostępnych od zaraz. Nie oddają Thada Younga, nie pozwalają grać Jordanowi McRae w Australii, ściągają Arslana Kazeemi i innych. W takim sytuacji (inny 3 i 11 wybór draftu, Noel, Carter-Williams, Young, McDaniels, McRae, Kaazemi, Sims, Wroten, Richardson…) ich skład wyglądałaby teraz nieporównywalnie lepiej. Po wzmocnieniach w drafcie 2015 roku i aktywnej działalności na rynku wolnych agentów przyszłego lata, w sezonie 2015/16 Sixers mogliby być już jedną z silniejszych drużyn na Wschodzie.
  • Inna opcja: Sixers sprzedają Younga, wybierają Embiida i Sarica, ale starają się zatrzymać pozostałe talenty z draftu w drużynie. Rezygnują z 10-dniowych kontraktow z graczami z D-League. W tym sezonie ćwiczą młode talenty i ustawienia. Latem robią naprawdę duże zakupy na rynku wolnych agentów. Na sezon 2015/16 mają już Embiida, Noela, Cartera-Williamsa, McDanielsa, McRae, Simsa, Thompsona, Wrotena, Kaazemi oraz 1-2 klasowych wolnych agentów i perspektywę przyjścia Sarica po kolejnym roku. Wygranie 20-22 gier w tym sezonie i awans do play-offs w przyszłym gwarantowane.

 

Ale te scenariusze nie miały prawa bytu w długoterminowym planie Sama Hinkie’go, który postawił na cierpliwość. Na upewnienie się, ile naprawdę są warci wybrani w drafcie zawodnicy. Jest czas na sprawdzenie, jak rozwinie się Carter-Williams. Jak będzie ze zdrowiem Embiida. Czy Noel ze swoimi warunkami na pewno będzie dominował w defensywie. A Saric i McRae dostali czas by dojrzeć i nabrać pewności siebie na zagranicznych parkietach, gdzie łatwiej im będzie rozwinąć skrzydła. Ktoś zawiedzie, to będzie czas na zorganizowanie wymiany, będzie można pomyśleć o zastępstwie lub lepiej dobrać wolnych agentów w przyszłości. Tylko to daje pewność powstania drużyny mistrzowskiego kalibru. Nie wszyscy kibice mają tyle cierpliwości.

Sam HinkieZnane były plany Hinkie’go, gdy ten obejmował swoje stanowisko, ale trochę nakręcani przez filadelfijskie media (albo siebie samych) sądziliśmy, że przebudowa nie będzie taka długotrwała. Niektórzy liczyli na sprowadzenie wolnych agentów minionego lata, ale tego należy się spodziewac dopiero latem 2016 roku. To będa dwa długie lata, ale przez ten czas Sixers zbudują skład, ukończą budowę jednego z najnowocześniejszych w NBA centrów treningowych i zaczną wygrywać. To powinno sprawić, że latem 2016 roku filadelfijski rynek może być atrakcyjny dla gwiazd (chociaż Keith Pompei z Philly.com twierdzi, że pierwsze „zakupy” zaczną się już w 2015 roku).

To wszystko oznacza, że teraz czeka nas kolejny długi i ciężki sezon tankowania. Oczywiście Sixers nie będa odpuszczać meczy, celowo psuć końcówek czy wysyłać najlepszych graczy na ławkę w kluczowych momentach. Nie muszą tego robić, bo mają tak słaby skład, że nawet grając na najwyższych obrotach nie wygrają wiele. Tak było przez poprzedni sezon. Ale wtedy mimo tylko 19 wygranych w 82 meczach, mimo wyrówniania niechlubnego rekordu NBA w 26 porażkach z rzędu, wiele spotkań oglądało się naprawdę przyjemnie. Bo zawodnicy dawali z siebie wszystko walcząc o pozostanie w składzie i tą ich energię i pasję było widać gołym okiem. Walczyli o każdą piłkę, próbowali wygrać każdy mecz. Sprawili kilka niespodzianek, nie tylko na początku sezonu. W ostatnim roku prawdziwą przyjamnoscią było oglądanie Cartera-Williamsa, w tym roku jego rolę przejmie Nerlens Noel. Wszystkie oczy będą zwrócone na niego – będziemy oglądać jego rozwój i rywalizację z innymi debiutantami. Czarnym koniem może być K.J. McDaniels, który już stał się ulubieńcem publiczności. Krótko mówiąc – mimo „tankowania”, warto Sixers oglądać.

Jakich wyników można się spodziewać po drugiej edycji tankowania? Sixers w sezonie 2013/14 byli najgorszą ekipą w NBA jesli chodzi o obronę. Byli na ostatnim miejscu w ilości oddawanych punktów. W sezonie 2014/15 przewiduję sporą poprawę. Nie tylko Nerlens Noel i K.J. McDaniels to zmienią. Mbah a Moute jest niezłym obrońcą, a bardziej doświadczeni Sims i Carter-Williams powinni spisywać się trochę lepiej (zwłaszcza temu drugiemu będzie się grać łatwiej z takim „rim protectorem” jakim jest Noel). Teoretycznie dużym problemem będzie ofensywa, bo – jak łatwo zauważyć – w Sixers nie ma kto rzucać. Ale dokładnie to samo mówiono o tym zespole przed poprzednim sezonem, a tymczasem Sixers zdobywali 95 punktu w meczu, bedąc w tym elemencie w środku tabeli. Można się spodziewać gorszej ofensywy, ale nie wierzę w czarne scenariusze zakładające, że Sixers będą  tu najgorsi w lidze. Niestety nie można też twierdzić że Sixers są na tym samym poziomie, co przed rokiem. Różnicę robi brak weteranów – Young, Turner, Hawes i nawet Allen dawali mnóstwo doświadczenia, ciągnęli zespół mentalnie, dawali przykład. Głównie z tego powodu Sixers wygrają mniej spotkań niż przed rokiem. Obstawiam około 15 wygranych, chociaż nie jestem zwolennikiem tego typu rokowań, nigdy nie wiadomo jakie czekają nas transfery, kontuzje i jak rozwiną sie poszczególni koszykarze. Pewne jest, że może być w Philadelphii więcej zawodników w składzie, niż wygranych…

Carter-Williams, Embiid & Noel

Niedługo lepsze czasy, a na razie mamy rzadką okazje oglądać budowanie składu od zera, przyglądać się jak działają tego typu mechanizmy w NBA. Niestety to już drugi rok z rzędu. Ale lepiej przeboleć kolejny fatalny sezon mając świetne perspektywy na przyszłość, niż kibicować innej, przeciętnej drużynie, która na wyjście z przeciętności perspektyw nie ma żadnych. A za rok Embiid, Noel, Carter-Williams, McRae i McDaniels oraz wybór z draftu muszą sprawić nadejście lepszych czasów (chociaż jeszcze nie najlepszych). Albo się mylę i czeka nas Tankdelphia ver. 3.0, bo jak napisałem na wstępie, w Philadelphii pod rządami Sama Hinkie’go wszystko jest nieprzewidywalne.

  

Zmiany w składzie

Malcolm Lee, Ronald Roberts i Drew Gordon wylecieli ze składu Sixers. Bardzo szkoda Gordona, ale miejmy nadzieję, że załapie sie on do Delware 87ers i jego dni w Philadelphii nie są jeszcze policzone. Na pokładzie za to niespodziewanie 25-letni skrzydłowy Malcolm Thomas, znany z występów w Spurs, Bulls, Warriors i Jazz. To oznacza, że listę bezrobotnych musi jeszcze zasilić dwóch zawodników.

Z ciekawostek – Casper Ware (oddany do Brooklynu za Teague’a) został niemalże natychmiast zwolniony przez Nets i jest bez klubu.

  

Teague za Ware’a

Marquis TeagueWymiana, o której pisałem wczoraj, stała się oficjalna. Sixers oddali rozgrywającego Caspera Ware’a do Nets, w zamian otrzymali obrońcę Marquisa Teague’a oraz prawa do wyboru w drugiej rundzie draftu 2019 roku. W tym roku Teague zarobi 1.1 miliona dolarów, w kontrakcie ma opcję na przyszły rok wartą 2 miliony dolarów.