Furkan Aldemir wkrótce w 76ers!

Wreszcie dobra wiadomość z Philadelphii! Wybrany w drafcie 2012 roku skrzydłowy Furkan Aldemir zerwał kontrakt z tureckim Galatasaray i na dniach dołączy do 76ers. „Gra w NBA była jednym z moich największych marzeń, tak jak każdego innego koszykarza. W ostatnich dniach nastąpiły sprzyjajace warunki, by to marzenie zrealizować” – oświadczył zawodnik.

Aldemir nie błyszczy w ataku, ale to prawdziwa maszyna do zbierania piłek. W Turcji zdobywał 8.5 ppg, 9.6 rpg i 1.4 bpg w zaledwie 23.6 minuty gry. Co ciekawe, więcej niż połowę zbiórek notował na atakowanej tablicy.

Kontrakt ma być tradycyjnie 4-letni z dwoma zagwarantowanymi sezonami. Sixers muszą zwolnić miejsce na Aldemira, prawdopodobnie padnie na JaKarra Sampsona. Poza USA grają jeszcze Dario Saric, Jordan McRae i Arsalan Kazemi, do których Sixers mają prawa.

  

Knicks – Sixers 91:83

Mimo przegranej mamy pierwszy pozytyw od długiego, długiego czasu. Jest nim dobry występ Nerlensa Noela, który tym razem nie wyglądał na załamanego porażkami i bezsilnego na parkiecie, jak to miało miejsce w kilku ostatnich spotkaniach. Noel zdobył 17 punktów i 12 zbiórek (rekordy kariery) oraz 2 asysty, po przechwycie i bloku.

Niestety na drugim biegunie znalazł się Michael Carter-Williams, którego frustrację prawdopodobnie widać z Księżyca, razem z Chińskim Murem. MCW myślał tylko o sobie, nie kreując kolegów, na dodatek niewiele trafiał. Skończyło się to 9 punktami (4/13 z gry), 4 zbiórkami, zaledwie 1 asystą oraz 4 stratami.

Sixers przegrali 13 mecz i liczymy dalej… Do wyrównania rekordu klubowego pozostały dwie porażki, do wyrównania rekordu NBA zaledwie pięć.

Sixers rozmawiają z Nets

Nets chcą się pozbyć dwóch Rosjan: narzekającego na brak gry Andrei Kirilenko (27 minut w całym sezonie) oraz Sergey’a Karaseva. Sixers bardziej zależy na wyborach w drugich runach draftu, więc jeśli do transferu dojdzie, to najpewniej natychmiast zwolnią Kirilenko. Niestety.

  

Kultura korozji w klubie Sixers

Prawie nigdy na Sixers.pl nie tłumaczymy całych artykułów z zagranicznych portali, ale tekst Boba Cooneya z Philly.com jest tak trafny, że warto przeczytać go w całości.

Brett Brown & Sam HinkieW klubie 76ers mamy poważny konflikt. Nie chodzi o konflikt pomiędzy kierownictwem i trenerem, trenerem i graczami, albo pomiędzy dwoma graczami. Nie, największy konflikt obserwujemy teraz w aspekcie kulturowym. To walka pomiędzy kulturą, jakiej trener chce dla swojej młodej drużyny i dla rozwoju zawodników, a toksyczną kulturą jaką kierownictwo klubu zagwarantowało dla składu, który w większości nie należy nawet do NBA.

Plan jest znany, nikt tego nie ukrywa. Przegrywamy teraz, zbieramy zawodników z draftu. Zbieramy drugorundowe wybory draftu, które wykorzystamy w przyszłości. Przyszłości, którą Sam Hinkie widzi w różowych kolorach wraz z przyjściem takich zawodników jak Joel Embiid, Dario Saric i ktokolwiek inny, kogo wybierze się w następnych draftach.

W międzyczasie trener Brown odpowiedzialny jest za trzymanie w kupie nielicznych klasowych zawodników, których posiada: Michaela Cartera-Williamsa, Nerlensa Noela, Tony’ego Wrotena, K.J. McDanielsa, których ma przekonać, skupić na budowaniu kultury wygrywania w przyszłości.

Pytanie brzmi: Jak to zrobić, kiedy utknąłeś w czymś, co można nazwać najgorszą środowiskową porażką w historii sportów zawodowych?

Mieliśmy już wyrównany rekord 26 porażek z rzędu w zeszłym sezonie. Teraz na początek nowego sezonu mamy 12 porażek i liczymy dalej. Ta drużyna wygrała 4 z ostatnich 48 spotkań. Nerlens Noel nigdy nie wygrał jako zawodowiec. Rekord porażek w NBA jest w tym sezonie poważnie zagrożony.

Od wielu cierpliwych kibiców słyszałem: „Jakie znaczenie mają teraz te wszystkie porażki? To część planu. Jeśli to gwarantuje nam wysokie wybory w drafcie, jakie to ma znaczenie?”

To znaczy wszystko. Moze nawet więcej.

Kiedy przekreślamy dwa, może nawet trzy sezony, jest to bardzo bolesne doświadczenie powodujące utratę energii dla kogoś, kto siedzi w samym środku takiego koszmaru.

Symptomy widzimy już teraz. Noel po prostu zagubił się w tym wszystkim już dzisiaj, nie wiedząc nawet jak jego gra pasuje do tej ligi. Z każdą porażką jego pewność siebie jest pogrzebana jeszcze bardziej, tak jak bak samochodu jest coraz bardziej pusty podczas jazdy. Bardzo dobry występ indywidualny mógłby to nieco poprawić, ale takiego występu nie widać na razie na horyzoncie. Zwyciestwo zdecydowanie poprawiłoby morale, ale realistycznie mówiąc nie będzie go conajmniej przez… hmmm… no właśnie?

Carter-Williams, w swojej pierwszej grze po powrocie z przerwy spowodowanej operacją, wyraźnie pokazał poziom swojego zażenowania. To było podczas 53-punktowej porażki z Dallas. Niezależnie jak dużo ma problemów ze swoim rzutem czy stratami, ma jeszcze większe problemy z ukrywaniem swojej frustracji. Przynamniej przez 2/3 swojego debiutanckiego sezonu był otaczany przez rozpoznawalne talenty NBA. Kiedy grał bezpośrednio z obrońcą i musiał podać, mógł znaleźć Thaddeusa Younga, który solidnie kończył akcje, albo niezłego strzelca Spencera Hawesa. A teraz? Większość jego podań ląduje w rękach zawodników, których po tym sezonie nie bedzie już w lidze.

Wcześniej w tym tygodniu podczas spotkania z San Antonio widzieliśmy model drużyny, którą Sixers chcą się stać. Kiedy Tim Duncan wraca do gry po przerwie, celowo biegnie do stolika sędziowskeigo. Kiedy jest na ławce i mamy przerwę, jest pierwszy do przybicia wszystkim piątki. Zawodnicy zawsze wylewają z siebie ostatnie poty, by udowodnic coś tym na ławce. Tony Parker i Manu Ginobili zawsze zbierają wokół siebie najmłodszych, aby pokazać im kulturę Spurs. Nie ma opuszczania głowy, kwestionowania decyzji, niezgody w drużynie. Jest za to wspólny cel, na czele którego stoją przyszli czlonkowie Galerii Sławy, którzy nie musza się wstydzic niczym, co robi ich klub. Pewnie, że osiagnęli oszałamiajacy sukces. Ale nie tylko z powodu własnego talentu. A ich sukces trwa już tak długo, głównie dlatego, że oni wiedzą, jak stworzyć kulturę wygrywania.

„Oni sa podsumowaniem tezy, jak ta kultura działa, kiedy zawodnicy czują, że są częścią czegoś większego niż oni sami, kiedy ufają sobie wzajemnie i wiedzą, że wszyscy na siebie mogą liczyć” – powiedział Brett Brown o swojej byłej drużynie.

Nerlens Noel w swoim debiucieA czy Carter-Williams, Noel i inni czują coś dobrego o kulturze, jaka teraz jest w ich drużynie? Dzień za dniem postawieni są naprzeciw kolosalnym porażkom, często w fatalnym stylu. Stale dostają te same trudne pytania od mediów, treningi są coraz bardziej zwyczajne, a wyciągnięte wnioski coraz bardziej błahe, dopóki nie będzie ostatecznej nagrody – pierwszego zwycięstwa. Ale nawet potem, przed kolejną bolesną serią porażek, będzie już wiadomo, że bezsilność jaka napewno znowu ich spotka, będzie jeszcze cięższa do przełknięcia. Prawdopodobnie najciekawsze w tym sezonie będzie to, w jaki sposób Brown będzie próbował przekonać swoich zawodnikow do tego, by dalej ciężko pracowali i pozostawali pozytywnie nastawieni, ignorując przegrane.

Nawet od niego nie można oczekiwać, że bedzie to robił kolejny rok, chociaż to jedna z nielicznych osób w tym biznesie, u których widać pozytywne nastawienie. Symptomy tego, że mu się nie uda, zaczynają być widoczne już teraz.

Po środowej porażce z Bostonem, Brown powiedział: „Musimy dalej utrzymywać naszych zawodników w wierze, że jeśli nie przestaną się starać, jeśli będą wychodzić na parkiet i inwestować w nasz zespół, wtedy będziemy mieli szansę na wyrwanie kilku zwycięstw, że będziemy w stanie trzymać się razem i dalej rozwijać”.

Brown zna kulturę wygrywania. To część jego DNA po 12 latach spędzonych z San Antonio na zdobywaniu tytułów. Zna wszystkie elementy, które muszą być obecne. Problemem jest to, że tych elementów nie ma w jego nowym domu.

Hinkie zbudował skład, który nie może grać jak równy z równym z nikim w lidze, więc jego dwa okręty flagowe – MCW i Noel – muszą przyzwyczaić się do smaku porażek. Czy to dobra rzecz? Pomyśl o sobie, jakbyś sam musiał mieć takie nastawienie dzień w dzień przez dwa całe sezony, może i więcej. Czy ta dwójka naprawdę może wyciągnąć jakieś pozytywy z tego sezonu? Czy ich rozwój będzie szedł do przodu, czy może wstecz po kolejnych niepowodzeniach?

„Dajcie im czas. To część planu” – powtarzają niektórzy fani.

Tylko kibice Sixers, którzy patrzą na inne prospekty w dalekiej przyszłości, mogą być tak cierpliwi.

  

Drugi wywiad Iversona z Filipin

Czy żałujesz czasem, że nigdy nie grałeś z drugą gwiazdą? Miałeś Melo, miałeś C-Webba, ale pierwszy był jeszcze młody, a drugi był u schyłku kariery. Czy żałujesz, że nigdy nie miałeś szansy gry z graczami takimi, jak LeBron James miał w Miami czy teraz w Cleveland?

Nie, ponieważ byłem zadowolony z każdego składu, jaki miałem. Byłem zadowolony z zawodników. Zawsze wierzyłem, że mogliśmy wygrać ligę. Oczywiście tak się nigdy nie stało, ale nigdy bym też ich tak nie znieważył dając do zrozumienia, że wolałbym grać z kimś innym, żeby coś osiągnąć. Musisz mieć talent, żeby grać w NBA, a przecież wszysycy z którymi grałem należeli do NBA. Uważam więc, że to po prostu nie było mi przeznaczone, Bóg nie chciał, żebym to osiągnął. Dzięki niemu miałem masę innych osiągnięć w życiu, a ta jedna po prostu się nie spełniła.

Czy zgodzisz się, że draft 1996 roku był prawdopodobnie najlepszy w historii?

Co masz na myśli mówiąc „prawdopodobnie”? Mówisz serio? Tu nawet nie ma o czym dyskutować. Niem wiem nawet dlaczego ludzie chcą coś takiego porównywać. Okej, wiemy, że LeBron, Melo i Dwanye byli wybrani w jednym drafcie, że są przyszłymi członkami Galerii Sławy. Ale kiedy spojrzysz na nasz draft, to tam było z dziesięć takich legend. Wiem, że czasem fajnie o tym pogadać, ale naprawdę zadawać takie pytanie?

  

Jason Richardson chce grać!

Jason RichardsonWszyscy przekreślili Jasona Richardsona, czekając na oświadczenie o zakończeniu kariery, ale sam koszykarz nie myśli jeszcze o emeryturze. Właśnie oświadczył, że „bez cienia wątpliwości” postawi nogę na parkiecie w tym sezonie.

Zdecydowanie wrócę do gry przed przerwą na mecz gwiazd, może jeszcze w styczniu, a może nawet przed końcem tego roku” – powiedział 33-letni J-Rich.

W normalnej sytuacji byłby to raczej powód do zmartwień, bo jak inaczej ocenić w takim zespole jak Sixers grę weterana, który odbiera cenne minuty młodym kolegom na dorobku. Ale w związku z ostatnimi fatalnymi wynikami i atmosferą w zespole, każda pomoc się przyda, każdy tak doświadczony zawodnik będzie na wagę złota.